Złoty Lin, Serock

Lubimy miejsca z charakterem, wyraziste i z duszą. Osobiście uważam, że jeśli w restauracji jest menu składające się z 5 stron i zawierające przepisy kuchni chińskiej, meksykańskiej, włoskiej i polskiej jednocześnie to coś musi być nie tak. I w najlepszym razie oznacza to, że jedzenie będzie przeciętne (no ale można na przykład zjeść zupę pho na pierwsze danie, porządnego schabowego na drugie i włoskie tiramisu na deser.

Restauracja Złoty Lin w Serocku to zupełnie inna historia.



Położona w sumie niezbyt atrakcyjnie - niby blisko Zalewu Zegrzyńskiego, ale jednak otoczona drogą. Wystrój niby ok, ale jakoś tak nie do końca… Ale to miejsce działa jak magnes - przyciąga głodnych ludzi. Byliśmy tam kilka razy późnym popołudniem i zawsze była kolejka - wszystkie stoliki pozajmowane (za którymś razem dotarło do nas, że warto zrobić rezerwację, no ale kilka razy musieliśmy poczekać aż się stolik zwolni).


No więc na czym polega magia tego miejsca? No właśnie na tym wyrazistym charakterze - wszyscy wiedzą, że do tej restauracji przychodzi się żeby zjeść rybę. I to nie jakąś tam rybę, tylko świeżutką, dopiero co wyłowioną z sąsiedniego zalewu - prostą smaczną rybę, ale przygotowaną z odrobiną fantazji.



Ot i przepis na sukces! A jeśli ktoś nie ma akurat ochoty na świeżą rybkę, to albo tu nie przychodzi albo musi się zadowolić jedną z dosłownie kilku innych potraw (tak było tym razem akurat ze mną 😎).





Gorąco polecamy!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia