Ubriaco - pijany ser

Ubriaco po włosku dosłownie oznacza pijany. Fajnie, tylko jak ser może być pijany?



Ser Ubriaco to młodzieniaszek jak na standardy włoskie, bo powstał w latach 70-tych poprzedniego wieku… ale legenda dotycząca jego powstania przenosi nas w czasy I wojny światowej. A zatem jesteśmy w północnych Włoszech, w rejonie Veneto. Każdy próbuje żyć normalnie, pomimo że czasy niezbyt spokojne. Wszystkiego brakuje, jedzenie też mniej dostępne - wiadomo - jak to w czasie wojny. Lokalni rolnicy kombinują jak mogą, żeby ich jedzenie nie zostało skonfiskowane przez głodnych żołnierzy.


Na ser znaleźli taki patent, że chowali go przed żołnierzami w beczkach z winem i przez to w tych beczkach sobie spokojnie dojrzewał. W czasie ukrywania się sączył powoli wino (tak to się można ukrywać…) i nabierał ciekawych aromatów - w efekcie smak różnił się w zależności od tego do jakiego wina ser akurat trafił.


Jakiś czas temu taka praktyka dość mocno się rozpowszechniła i dostępne są teraz sery Umbriaco w wielu różnych odmianach - takie jak Amarone della Valpolicella, Barbera d’Asti, Nero d’Avola a nawet Prosecco. Obecnie produkcja wygląda trochę inaczej - ser najpierw dojrzewa przez kilka miesięcy i dopiero potem trafia do wina - a właściwie to nie do wina, tylko do tego wszystkiego co po produkcji wina zostaje.


A co do legendy o czasach I wojny światowej… jedna rzecz mi w tym wszystkim nie za bardzo pasuje. Rolnicy chowali ser w beczkach z winem, żeby nie został skonfiskowany przez żołnierzy. Spoko - ale taki patent mógł być skuteczny tylko przy założeniu, że żołnierze nie konfiskowali beczek z winem - a to wydaje się raczej mało prawdopodobne…


Tak czy siak, niezależnie od okoliczności powstania, ser jest pyszny i bardzo oryginalny w smaku, więc nie ma się co czepiać szczegółów😎

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia