Torta di peperoni al forno, czyli taki wegetariański boczek z pieczonej papryki!

Dawno, dawno temu papryka została wykorzystana do przygotowania pierwszego gazu bojowego. Autorami pomysłu byli Apacze, którzy próbowali zapewnić bezpieczeństwo swoim rodzinom. Miało to miejsce prawie dwieście lat temu, a zatem na długo przed wykorzystaniem przez Niemców gazu łzawiącego na froncie pierwszej wojny światowej. Jesteście ciekawi jak to było z tą papryką i wykorzystaniem jej do celów militarnych?



Wszystko wymyślił Indianin o imieniu Fun, pół-brat znanego na całym świecie Geronimo. Pewnego pięknego i słonecznego dnia ukradkiem wkradł się na gliniany dach kościoła w małym, meksykańskim miasteczku. Inni indiańscy wojownicy ukryli się w okolicy, czekając aż w małym budynku zbierze się cała społeczność znienawidzonych górników. Kiedy to nastąpiło, szybko zabarykadowali drzwi i okna, używając drewnianych kłód i kamieni.


Siedzący na dachu Fun też nie tracił czasu. Zmiażdżone papryczki chilli wymieszał z łatwopalnymi wiórkami drewnianymi. Chwilę później przygotowaną mieszankę rozpalił i wrzucił do kościoła przez wywiercony wcześniej otwór, który zaraz potem przykrył kocem. Kilka sekund później dołączył do swoich przyjaciół, z którymi schował się w taki sposób, aby z ukrycia oglądać rozwój sytuacji.


W kościele wybuchła panika, ponieważ dym rozprzestrzeniający się w budynku działał w sposób bardzo zbliżony do wykorzystywanego dzisiaj gazu pieprzowego. Fun ze swoimi przyjaciółmi wykorzystali ten moment, zakradli się w okolicę sąsiedniego budynku i uwolnili z niego swoje żony i dzieci, które zostały tam wcześniej uwięzione przez Maksykanów.


I taka jest właśnie spektakularna historia powstania indiańskiego gazu bojowego. Trudno jednak w pełni autorstwo tego pomysłu przypisać Funowi, bowiem okazuje się, że Aztekowie korzystali z niego już wiele, wiele lat wcześniej, ale nie na taką skalę. Jeszcze zanim Europejczycy pierwszy raz ujrzeli na własne oczy pierwszą paprykę, Indianie „gaz paprykowy” wydmuchiwali przez specjalne rurki prosto w twarz swoich przeciwników w celu ich obezwładnienia.


My proponujemy paprykę w nieco innej formie - torta di peperoni al forno.


Czego potrzeba?

  • 3 czerwone papryki

  • 3 zielone papryki

  • 3 żółte papryki

  • 3 jajka

  • 700 g sera mascarpone

  • Pęczek pietruszki

  • 1 ząbek czosnku


No i co dalej?

  1. Papryki grillujemy (lub pieczemy w wysokiej temperaturze) przez około 10 minut, co jakiś czas je obracając

  2. Jeszcze gorące umieszczamy w plastikowym worku, zamykamy i odstawiamy do ostygnięcia

  3. Wyjmujemy papryki z worka, usuwamy łodygi i pestki, a następnie zdejmujemy z nich skórę - można to zrobić pod bieżącą zimną wodą albo w misce z zimną wodą

  4. Osuszamy na ręcznikach papierowych i kroimy w paski

  5. Mascarpone mieszamy z trzema żółtkami, posiekaną pietruszką i drobno pokrojonym czosnkiem

  6. W osobnej misce ubijamy białka na sztywną pianę i delikatnie mieszamy z przygotowaną wcześniej miksturą do czasu uzyskania w miarę jednolitej konsystencji

  7. W pojemniku do zapiekania umieszczamy na przemian miksturę jajeczną z mascarpone i warstwę pokrojonych papryk

  8. Wstawiamy do pieca na około godzinę w temperaturze 180°C. Można umieścić naczynie w kąpieli wodnej i przykryć folią aluminiową - uzyskamy lepszy efekt wizualny, ale nie będziemy mieli spieczonej skórki, więc ja osobiście nie polecam takiej opcji

  9. Wyciągamy z pieca i pozostawiamy do ostygnięcia

  10. Na koniec już tylko kroimy na kawałki i zajadamy bez opamiętania!




Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia

kulinarne perwersje 2018