SWAGAT, Jana Kazimierza 57, Warszawa

Przyjaciółka mieszkająca w sąsiedztwie nigdy tam nie była, więc nie - nie trafiliśmy do Swagat z polecenia. Raczej przywiódł nas głód, który dopadł nas, gdy byliśmy akurat w okolicy. To była niedziela, k.godziny 14:00.

Opinie w Internecie i wysokie oceny sugerowały, że może być smacznie. Mimo, że tego dnia na hindusa smaka nie było, postanowiliśmy wejść do środka.



Na wejściu wita nas gospodarz - Hindus. Jesteśmy prawie pewni, że to sam właściciel i głowa rodziny, która prowadzi to miejsce; obsługiwała młoda hinduska dziewczyna, a w pewnym momencie pojawił się chłopak (Hindus) po dostawę jedzenia na wynos. Mamy widać nie było, ale jak mniemamy - jej rolą zapewne było przyrządzanie tych smakołyków w kuchni. Ale może się mylimy...? ;)

Od samego wejścia było czuć hinduskie klimaty nie tylko w samym wystroju. Zewsząd roztaczał się boski zapach orientalnej kuchni w lepszym wydaniu. Tam po prostu pysznie pachniało. Knajpka była pełna, cudem znalazł się stolik dla nas. Jedni ludzie wstawali, inni - nowi zasiadali (byli też tacy co czekali przed wejściem aż zwolni się stolik - a to o czymś świadczy). Z oddali było słychać jak przy wyjściu niektórzy goście dziękowali gospodarzowi za wyborne jedzenie i niesłabnący poziom. To była zapowiedź naprawdę dobrego posiłku.

Nie zawiedliśmy się. Jedzenia było sporo, a smak i jakość potraw można porównać do najlepszych z kuchni hinduskiej, jakie dotychczas jedliśmy.


Polecamy każdemu, kto zabłądzi w okolicy, bądź będzie miał ochotę na dobre hinduskie jedzenie!


PS Można płacić kartą. Z parkowaniem może być kłopot. No i może warto zarezerwować stolik, jeśli ta knajpka będzie Waszym celem na lunch, a nie chcecie stać w kolejce;)

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia