Arrosticini, czyli coś jakby grillowane szaszłyki wołowe!

Ferragosto. Włoskie święto obchodzone 15 sierpnia od ponad dwóch tysięcy lat, choć z pewnymi przerwami. W 2021 roku było to wyjątkowo dziwne święto, ale cały ten rok obfitował w wyjątkowe wydarzenia dla Italii. Trochę o tym napiszę, a na koniec będzie przepis na arrosticini - idealne na Ferragosto właśnie!



Ferragosto zostało ustanowione jeszcze przez cesarza Augusta, a z czasem stało się również świętem katolickim, jako dzień Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny. W dzisiejszych czasach dla większości Włochów jest to przede wszystkim dzień wolny od pracy, przedłużony weekend i okazja do odpoczynku. Okazja do wspólnego grillowania z przyjaciółmi i rodziną i całkowitego oderwania się od codziennych problemów.


I właśnie tutaj w 2021 roku pojawił się pewien wyłom. Po długich miesiącach restrykcji związanych z pandemią pojawiły się nowe ograniczenia, bowiem w wielu miejscach lokalne władze zaapelowały do mieszkańców i gości, aby w tym roku, w czsei Ferragosto… wstrzymać się od grillowania. Dlaczego? Dlatego że Italia płonie! Dosłownie płonie! Pożary spowodowane są niesamowicie wysokimi temperaturami, które znad Afryki przyniósł do Włoch sam Lucyfer. Na Sycylii zanotowano temperaturę 48,8 stopni Celsjusza i jest to rekord nie tylko dla Włoch, ale też dla całej Europy!


A dlaczego jeszcze rok 2021 jest taki wyjątkowy dla Italii?


Zaczęło się od Eurowizji i zwycięstwa włoskiego zespołu Måneskin. Chwilę później odbyło się opóźnione o rok EURO 2020, zakończone eksplozją absolutnej euforii w całej Italii. Potem przyszedł czas na olimpiadę i równie spektakularny występ reprezentacji Włoch, zakończony zdobyciem 40 medali i pobiciem dotychczasowego rekordu z Los Angeles z roku 1932.


Były też niestety pożary, powodzie oraz lawiny błotne na północy i te nieszczęsne upały właśnie. Do tego jeszcze pustawe miasta latem, w szczycie sezonu turystycznego - jako efekt pandemii i wszystkich towarzyszących jej restrykcji. Tak, 2021 jest wyjątkowym rokiem dla Włochów, rokiem, który obfituje zarówno w wydarzenia tragiczne jak i momenty absolutnej euforii.


My w każdym razie zapraszamy na arrosticini, czyli włoskie szaszłyki wołowe!


Czego potrzeba?

  • 500g mięsa wołowego (i wcale nie musi to być polędwica)

  • Butelka czerwonego, wytrawnego wina - kieliszek do marynaty, a reszta do wypicia

  • Kilka gałązek świeżego tymianku

  • Dwa ząbki czosnku

  • Oliwa

No i co dalej?

  • Zaczynamy od przygotowania marynaty. Do miski wlewamy trochę oliwy, kieliszek wina, dodajemy posiekany czosnek, posiekany tymianek i trochę świeżo zmielonego pieprzu.

  • Do marynaty wrzucamy mięso wołowe, pokrojone w dość małą kosteczkę, mieszamy i odstawiamy na dłuższą chwilę (ale wcale nie musi to być cała noc w lodówce - jeśli nie mamy tyle czasu, to spokojnie wystarczą 2-3 godziny)

  • Jeśli odstawiliśmy mięso do lodówki, to teraz musimy je wyciągnąć i pozostawić na jakiś czas, żeby wróciło mniej więcej do temperatury pokojowej

  • Nadziewamy mięso na patyczki do szaszłyków i wrzucamy na grill. Lepiej zbyt często ich nie przekręcać - tylko tyle ile będzie niezbędne, bowiem mięso nie lubi ciągłego odwracania na grillu.

  • Zdejmujemy z grilla, przyprawiamy jeszcze solą i zajadamy bez opamiętania