Spezzatino di manzo, czyli gulasz wołowy po włosku


Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie można spotkać dziko żyjące krowy i byki, a we Włoszech występują one zarówno w górach na północy jak i na południowych pastwiskach. Nad jednymi wisi wyrok śmierci, za to drugie objęte są dość specyficzną protekcją, bowiem chronione są przez mafię i wykorzystywane przez nią do zastraszania lokalnej ludności.


Około dziesięć lat temu, pewne stado krów z Ligurii zbuntowało się przeciwko życiu w niewoli i postanowiło przekonać się o tym, jak to jest cieszyć się pełną wolnością, bez straszliwej wizji nieodzownego spotkania z rzeźnikiem. Takich marzycieli wśród bydła spotkać można oczywiście na całym świecie i nierzadko podejmują oni nawet próby podążania za podobną, mglistą wizją. Zwykle jednak w takich razach farmerom udaje się je odnaleźć i schwytać w ciągu maksymalnie kilku dni.


W tym przypadku było jednak inaczej i od momentu wielkiej ucieczki, krowy i byki prowadzą życie partyzantów - ukrywają się w górach i unikają spotkań z ludźmi. W ciągu dnia chowają się w lasach, a na pastwiska wychodzą wyłącznie w nocy. Żyją na wolności, ale wisi nad nimi widmo śmierci, z którego zdają sobie doskonale sprawę, zwłaszcza że część z nich została już schwytana i przerobiona na kotlety. Na wszystkich rebeliantów przez lokalne władze wydany został wyrok śmierci, a do tego myśliwi nieustannie próbują je wytropić, twierdząc że mięso dzikiej krowy nie ma sobie równych i nieporównywalne jest do tego, które pochodzi od bydła hodowlanego.


Na południu Włoch, w Kalabrii, sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bowiem dzikie krowy prowadzą sielankowe życie i są w zasadzie nietykalne. Nikt nie odważy się do nich strzelić, ponieważ są one otoczone protekcją mafii, a jak wiadomo z nią lepiej nie zadzierać. Lokalni farmerzy również często obejmowani są jej ochroną i za drobną opłatą uiszczaną miesięcznie mogą się oni czuć całkowicie bezpiecznie. Co więcej, taka polisa obejmuje ochronę przed zniszczeniem upraw przez dzikie krowy, które pól objętych protekcją mafii nie ruszają, za to natychmiast, bezbłędnie odnajdują pola tych rolników, którzy spóźnili się z uiszczeniem opłaty.


Czasem zdarzają się podobno sytuacje, kiedy mafia całkowicie uczciwie chce odkupić jakąś ziemię od rolników. Niesamowite jest to, że dzieje się tak zwykle w momencie, kiedy rolnik znajdzie się w bardzo trudnym położeniu, po tym jak stado dzikich krów zniszczy jego pola. Wówczas mafia przychodzi z pomocą i ratuje takiego biednego rolnika, odkupując jego ziemię. Zwykle nabywa ją dość tanio, po niezwykle okazyjnej cenie, ale rolnikowi i tak ratuje to życie (w przenośni i dosłownie).


W Polsce chyba nie ma nigdzie dzikich krów, ale te pochodzące z hodowli całkiem dają radę, szczególnie w formie takiego gulaszu jak dzisiejszy spezzatino di manzo.


Czego potrzeba?

  • 1 kg wołowiny

  • 1 cebula

  • 1 marchewka

  • 1 gałązka selera naciowego

  • Pół butelki czerwonego wina

  • Gałązka rozmarynu

  • Gałązka tymianku

  • 2 listki szałwii

  • Czubata łyżka mąki

  • 1 l bulionu mięsnego

No i co dalej?

  1. Cebulę, marchewkę i seler naciowy kroimy w drobną kosteczkę i wrzucamy na kilka minut na rozgrzaną oliwę z oliwek

  2. Dodajemy pokrojone w kostkę mięso i podsmażamy wszystko razem przez kolejne mniej więcej 10 minut. Po tym czasie posypujemy mąką, mieszamy i smażymy jeszcze przez kilka minut. Warto dość regularnie mieszać, żeby mięso się nie przypaliło

  3. Przyprawiamy solą, pieprzem i zalewamy wszystko czerwonym winem. Dodajemy związane nitką lub sznurkiem zioła i dusimy do czasu odparowania alkoholu. Teraz zalewamy przygotowanym bulionem

  4. Dusimy przez min. 3 godziny, co jakiś czas mieszając

  5. Gotowe. Wyjmujemy zioła i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia