Spezzatino di manzo con finocchio, czyli gulasz wołowy z koprem włoskim


Potrawa, do której potrzeba cierpliwości i całej butelki wina - do samego gotowania, ponieważ jeśli planujecie nalać jeszcze coś do kieliszków, to niezbędne będą przynajmniej jeszcze dwie kolejne. Spezzatino popularne jest w każdym zakątku Włoch i ma tyle różnych odmian ilu jest gotujących Włochów. Wymaga czasu, a tego zwykle brakuje i dlatego jest to raczej piatto della domenica (danie niedzielne).



W niedzielę Włosi mieli zwykle trochę więcej czasu i był to tradycyjnie dzień, w którym przed południem chodzono do kościoła, a później spotykano się przy wspólnym obiedzie, w gronie rodzinnym. Można zatem powiedzieć, że był on zatem zarezerwowany był dla tych aspektów życia, które zawsze w słonecznej Italii były najważniejsze. Potem niestety świat zaczął coraz bardziej przyspieszać, aż nabrał takiego rozpędu, że czasu zaczęło prawie wszystkim brakować.


Na dodatek, w pewnym momencie, w celu ożywienia gospodarki, która dość mocno w ostatnich latach spowolniła, wprowadzono ustawę, która w 2012 roku zniosła zakaz handlu w niedzielę. Pomysł zakładał, że dzięki temu zwiększy się zatrudnienie w sektorze, że doprowadzi to do wzrostu konsumpcji wewnętrznej i że będzie to jednym z impulsów stymulujących rozwój kraju. Projekcje ekonomistów zostały potwierdzone w praktyce i faktycznie obecnie szacuje się, że dzięki tej zmianie do budżetu państwa co roku wpływa około 10 mld euro.

Kłopot w tym, że przy okazji stymulowania wzrostu, okazało się że jest teraz jeszcze mniej czasu dla przeciętnej rodziny na niedzielną wizytę w kościele i rodzinne obiady - a zatem nie rezonuje to do końca z dwiema najważniejszymi wartościami w życiu Włochów. Obecnie większość społeczeństwa opowiada się za przywróceniem zakazu handlu w dni świąteczne, a debata dotyczy właściwie wyłącznie tego w jakim zakresie zostanie on ponownie wprowadzony.


Temat oczywiście nie jest taki prosty, ale ograniczenia dotyczące handlu we Włoszech powszechne były od wielu lat i mogą być one wprowadzane nawet przez władze poszczególnych miasta. Dla przykładu Pistoia wprowadziła zakaz otwierania fast foodów, sex shopów oraz ustawiania automatów z przekąskami i napojami w obrębie historycznego centrum. Dodatkowo zabroniono umieszczania szyldów i jakichkolwiek reklam, na których widnieją napisy, które zawierają inne niż łacińskie litery.


Jeśli chodzi o fast foody, to nie tylko Pistoia wypowiedziała im otwartą wojnę. Jakiś czas temu Mediolan usunął olbrzymią restaurację McDonald’s z Galleria Vittorio Emanuele II obok słynnej katedry Duomo, a na jej miejscu powstał butik jednego z wielkich, światowych projektantów mody. Ta sama sieć chciała otworzyć nową, wielką restaurację w historycznym centrum Florencji, ale zbuntowali się mieszkańcy oraz władze miasta i lokal ostatecznie nie powstał.


My fast foodów polecać nie będziemy, ale też nie zamierzamy wypowiadać im otwartej wojny. Mamy za to nadzieję, że może uda nam się zarazić kogoś pasją do gotowania oraz jedzenia i dzięki temu do podejmowania świadomych wyborów w tym kontekście. Zapraszamy na spezzatino di manzo con finocchio.


Czego potrzeba?

  • 1 kg łopatki wołowej

  • 4-5 szalotek

  • 2 ząbki czosnku

  • 2 marchewki

  • 1 pietruszka

  • 2 kopry włoskie

  • Butelka czerwonego wina

  • 2 gałązki rozmarynu

  • 2 gałązki tymianku

  • 2 płaskie łyżki mąki

No i co dalej?

  1. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy drobno pokrojone szalotki i czosnek. Po kilku minutach dodajemy drobno pokrojoną marchewkę, pietruszkę, koper włoski, rozmaryn i tymianek (marchewkę i pietruszkę zamiast kroić można też potraktować tarką). Mieszamy i czekamy, mieszamy i czekamy... przez mniej więcej 7-8 minut.

  2. W żeliwnymi garnku (może też być duża patelnia) rozgrzewamy oliwę i wrzucamy na nią wołowinę pokrojoną w kawałki gulaszowe. Mieszamy.

  3. Po około 2-3 minutach posypujemy mięso mąką i znowu mieszamy - do czasu aż przysmaży się trochę z każdej strony.

  4. Teraz dodajemy przygotowane warzywa, zalewamy butelką czerwonego wina i dusimy przez ok. 3 godziny. Trochę redukujemy, a potem przykrywamy garnek/ patelnię. Co jakiś czas mieszamy, żeby się nam nie przypaliło.

  5. Na koniec przyprawiamy solą i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia