Spaghetti all’Amatricana - klasyczny makaron z okolic Rzymu


Potężne trzęsienie ziemi we Włoszech doprowadziło niedawno do śmierci kilkuset osób, a kolejne dwa i pół tysiąca pozostawiło bez dachu nad głową. Pomimo że wstrząsy sejsmiczne zdarzają się na Półwyspie Apenińskim dość regularnie (w ostatnich latach nawet sześć razy dziennie), to jednak bardzo rzadko mają tak katastrofalne skutki jak kataklizm, który miał miejsce w 2016 roku. Jedyna chyba pozytywna rzecz, jakiej można by się doszukać w tym całym zdarzeniu to to, że doprowadziło ono do rozpowszechnienia się na całym świecie pasta all’Amatricana. Jak do tego doszło? Usiądźcie wygodnie i przeczytajcie sami!


Spaghetti all'Amatricana

W oryginalnym włoskim przepisie powinno to być bucatini all'Ammatricana, a nie spaghetti. Buco to po włosku dziura, a bucatini to coś w rodzaju spaghetti z otworem w środku. Jak każdy produkt i potrawa, bucatini też ma swoją historię, ale o tym było u nas już jakiś czas temu - dzisiaj skupimy się na all’Amatricana.

Około 150 kilometrów od Rzymu znajduje się miasteczko Amatrice. Miasteczko, o którym bardzo głośno zrobiło się na świecie w sierpniu 2016 roku. Na chwilę było głośno, a potem bardzo szybko ucichło. W tym okresie w środkowych Włoszech miała miejsce seria dramatycznych w skutkach trzęsień ziemi, w efekcie których zniszczona została ponad połowa tego miasta. W samym Amatrice zginęło wtedy prawie trzysta osób.


Amatrice to także kolebka bardzo popularnej potrawy, jaką jest Bucatini all'Amatricana. Kiedy miasto zostało dotknięte serią trzęsień ziemi, zadziało się coś niesamowitego, bowiem restauracje na całym świecie zgłaszały się do pomocy w odbudowie miasta. W jaki sposób? Schemat był prosty - lokale, które na co dzień serwowały swoim klientom kuchnię włoską (ale nie tylko takie) wprowadzały do swojego menu pasta all'Amatricana, a część zysku ze sprzedaży tej potrawy przeznaczały na rzecz specjalnie w tym celu utworzonego funduszu. Pomoc finansowa i solidarność z bliskimi ofiar była bardzo ważna dla miasta, ale jego całkowita odbudowa nie jest i już nigdy nie będzie możliwa. Tak jak ofiarom nic nie zwróci już życia, tak samo nie da się odtworzyć wielu bezcennych zabytków, które przepadły na zawsze.


Sama nazwa potrawy jest przedmiotem wielu dyskusji i często zamiennie do all’Amatricana używana jest nazwa la matricana. Czy poprawnie? Nie do końca, ponieważ tak naprawdę są to dwa różne przepisy, choć bardzo do siebie zbliżone. La matricana (la gricia, amatricana in bianco) to tak naprawdę przepis dużo starszy, który prawdopodobnie był pierwowzorem dla all’Amatricana. Główna różnica jest taka, że do la gricia nie dodaje się pomidorów. Pomidory w sosach do makaronów pojawiły się we Włoszech dopiero w XVII wieku i to właśnie wtedy powstała all’Amatricana.


Nowoczesne, obecnie spotykane wersje all’Amatricana trochę różnią się od tradycyjnego przepisu, w którym:

  • Nie ma ani cebuli ani czosnku

  • Wykorzystuje się wyłącznie ser Pecorino (to w końcu przepis z Lacjum)

  • Nie wykorzystuje się popularnej pancetty tylko wędzone policzki wieprzowe (guanciale). W przypadku la matricana tradycyjnie jest to jeszcze inne mięso - rigatino. Niby niewielka różnica, a jednak!


Czego potrzeba?

  • 300g makaronu bucatini (lub zastępczo spaghetti)

  • 200g passaty pomidorowej

  • 75g Pecorino Romano

  • 150g Guanciale

  • 2 papryczki chilli

  • Oliwa z oliwek

  • Butelka białego wina (50 ml do przepisu, a reszta do wypicia)

No i co dalej?

  1. Makaron gotujemy jak zwykle, czyli na al dente

  2. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy do niej jedną papryczkę chilli (w całości)

  3. Guanciale kroimy w paseczki (tak jak boczek) i wrzucamy na patelnię na kilka minut

  4. Dolewamy do tego białe wino, passatę pomidorową i wszystko razem podgrzewamy

  5. Dodajemy makaron i starty ser Pecorino

  6. Wszystko dokładnie mieszamy i przekładamy na talerze

  7. Opcjonalnie posypujemy drobno pokrojoną papryczką chilli i zajadamy bez opamiętania!

Spaghetti all'Amatricana

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia