Sos DEMI GLACE

Aktualizacja: 3 kwi 2018

Sos demi-glace to czarne złoto kulinarnego świata. To kulinarna perwersja, której przygotowanie wymaga naprawdę dużo czasu, bo co najmniej 48 godzin. Pewnie dlatego tak rzadko przygotowywany jest w domu, za to w restauracjach to podstawa podstaw! No i pojawia się pytanie, czy naprawdę warto piec i gotować kości z całej jednej krowy, żeby otrzymać litr sosu? No i czy domownicy wytrzymają zapach pieczonych kości? Pytania są oczywiście tendencyjne, bo ani tych kości aż tak dużo nie potrzeba, ani zapach nie taki straszny. Ale na pewno potrzeba sporo wolnego czasu (najlepiej zaplanować taką perwersję w weekend), duży garnek no i trochę zapału. Poza tym przygotowanie to łatwizna! A czy warto? Zrobicie raz i już nie będziecie się zastanawiali:) Demi glace może być wykorzystywany w "czystej postaci" lub jako baza dla innych sosów... i nie tylko, bo sprawdzi się dobrze też jako aromatyczny i smakowity dodatek do wielu zup. Pochodzi z kuchni francuskiej, ale rozpowszechniony jest na całym świecie. Co tu dużo pisać, przynajmniej raz w życiu trzeba ten sos zrobić... ale jest ryzyko... jestem pewien że na jednym się nie skończy!


Co potrzeba?

  • ok. 2 kilo kości wołowych

  • 4-5 cebul (koniecznie z łupinkami)

  • 4-5 marchewek

  • 2 pietruszki

  • 2 selery

  • 1 por

  • butelka czerwonego, wytrawnego wina

  • kilka liści laurowych

No i co dalej?

  1. Kości wołowe dzielimy na mniejsze części i razem z cebulami, marchewkami, pietruszkami i selerami pieczemy przez około 40 minut w maksymalnej temperaturze (zwykle będzie to 250 st. C)

  2. Wszystko wrzucamy do dużego gara, dodajemy pory, liście laurowe i zalewamy wodą do 10 litrów

  3. Całość powoli podgrzewamy i pozostawiamy pyrkające aż wyparuje połowa wody

  4. Uzupełniamy wodę i powtarzamy procedurę, ale tym razem czekamy aż wyparuje mniej więcej 2/3 wody

  5. Pozostałość przelewamy przez gazę (lub ewentualnie sitko) do mniejszego garnka i odstawiamy do zastygnięcia

  6. Teraz już z górki... zdejmujemy tłuszcz, dolewamy butelkę czerwonego wina i odparowujemy aż zostanie około pół litra

  7. Gotowe!


I na koniec dwie wskazówki:

  • Powstały sos można spokojnie zamrozić. Ja do tego używam plastikowych pojemników do robienia lodu i potem wyciągam tyle kostek ile akurat mi potrzeba

  • Tłuszcz, który w pewnym momencie zbieramy warto sobie zostawić. Nada się świetnie na przykład do przygotowania prawdziwych frytek belgijskich


kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia