Salsiccia e patate al forno, czyli kiełbasa z ziemniakami z pieca


Jeśli ktoś chce mieć największego konia na świecie, to jak myślicie, o czym to świadczy? Z takim lekko perwersyjnym marzeniem pewnego człowieka musiał zmierzyć się kiedyś Leonardo da Vinci, ale poległ, ponieważ w pewnym momencie zleceniodawca zmienił zdanie i zamiast wielkiego konia zapragnął ogromnej armaty! Brzmi intrygująco? Usiądźcie wygodnie i sami przekonajcie się o co w tym wszystkim chodzi, ponieważ właśnie w takie zakamarki historii zaprowadzi nas salsiccia e patate al forno, czyli kiełbasa z ziemniakami z pieca!



Salsiccia to dość ogólne określenie, którego Włosi używają do nazwania w zasadzie każdej kiełbasy surowej. Mają ich całkiem sporo, ponieważ jak to we Włoszech - prawie każdy region ma jakąś swoją specjalność. Wśród najciekawszych znaleźć można Salsiccia al Finocchio (jedna z moich ulubionych - z koprem włoskim), Salsiccia di Riso (z dodatkiem ryżu) albo Salsiccia di Cavolo (z koniny).


Jedna z najbardziej znanych kiełbas z koniny (Salsiccia di Cavolo o Sautissa’d Coi) produkowana jest w okolicach Turynu, co nie powinno dziwić, ponieważ północne Włochy od setek lat bardzo mocno związane są z końmi - z ich hodowlą, ale nie tylko. To tam właśnie miały powstać pierwsze hodowle koni arabskich w Europie - koni, które przyjechały do nas jako łupy wojenne z krucjat na wschodzie. W Mantui rodzina Gonzaga jakieś pięćset lat temu stworzyła stadninę, w której w konie zaopatrywali się ówcześni władcy z całej Europy (coś jak nasz Janów Podlaski jeszcze kilka lat temu).


Z kolei w Mediolanie można też zobaczyć odlany z brązu pomnik konia, zaprojektowany przez Leonardo da Vinci. Zamówił go rządzący Mediolanem Ludovico Sforza, czyli taki miły pan, który w celu przejęcia władzy musiał zamordować swojego bratanka, który to z kolei był tatą naszej królowej Bony.

W każdym razie konia wykonać miał właśnie sam mistrz Leonardo da Vinci, dla którego wyzwanie to stanowiło nie lada gratkę, ponieważ miało to być dzieło wyjątkowe. Największy, przedstawiający zwierzę posąg z brązu jaki kiedykolwiek powstał miał ostatecznie wszystkich przekonać, że Leonardo był człowiekiem wielu talentów i świetnie radzi sobie również z projektami nie związanymi z malarstwem.


Prace nad koniem zaczęły się od przygotowania gipsowego prototypu. Całe Włochy wiedziały, że mistrz pracuje nad gigantycznym posągiem i trochę się z tego powodu podśmiechiwały - z jednego i z drugiego, czyli z da Vinci i ze Sforzy. W każdym razie władca Mediolanu w wyniku nienajlepszych decyzji i sojuszy politycznych musiał w pewnym momencie potajemnie udać się na długie wakacje gdzieś do Niemiec… tuż po tym, jak z brązu przewidzianego na konia kazał odlać armaty do walki z Francuzami i tuż przed tym jak Francuzi zajęli jego miasto. A Żabojady (choć wtedy jeszcze o jedzeniu żab nikt we Francji nie myślał) - no cóż - jak tylko zobaczyli gigantycznego gipsowego konia, postanowili potraktować go jako tarczę do strzelania z łuku i tak długo strzelali aż całkowicie go zniszczyli.


Ludovico w pewnym momencie wrócił z tych swoich wakacji All Inclusive w Niemczech i próbował przekonać Francuzów, że lepiej będzie im na Lazurowym Wybrzeżu niż w Lombardii. Niestety bez większych sukcesów i w związku z tym musiał znowu wyjechać na wakacje, ale tym razem znalazł się w pokoju hotelowym o mocno obniżonym standardzie, za to w towarzystwie lekko smutnych panów, którzy upewniali się, że nie jest mu tam zbyt dobrze.


W efekcie Leonardo niestety nigdy nie miał okazji dokończyć swojego konia, a ten, którego znajdziecie w Mediolanie stworzony został przez amerykańskiego artystę w czasach bardzo współczesnych - jest to więc trochę lipa, no ale przynajmniej bazuje na projektach renesansowego mistrza.


Powróćmy na koniec do naszego dzisiejszego dania - spokojnie można do niego użyć lokalnej, surowej kiełbasy, która prawdopodobnie będzie tak samo dobra, jak włoskie frykasy.


Czego potrzeba?

  • 6-8 surowych kiełbas

  • 500g ziemniaków

  • 2 cebule

  • Pół czerwonej papryki

  • Kilka gałązek rozmarynu

No i co dalej?

  1. Ziemniaki obieramy, kroimy w ćwiartki i umieszczamy w żaroodpornym naczyniu

  2. Dodajemy kiełbasy, cebule (też pokrojone w ćwiartki), paprykę w plasterkach i gałązki rozmarynu

  3. Podlewamy obficie oliwą z oliwek, przyprawiamy solą, pieprzem (super pasują ziarenka zielonego pieprzu) i tym na co mamy akurat ochotę

  4. Wszystko mieszamy i wstawiamy do pieca na ok. 60 minut (180°C)

  5. Wyciągamy z pieca i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia