Rurka i dziurka, czyli jak sobie życie ułatwić



Polecam na przerwę „kibelkową”, albo na hit do zestawu opowiadanych w korporacyjnej kuchni;)) - Krótka historia o puszce do piwa (albo coli, czy innych podobnych ) Tę (puszkę) którą znacie opatentowano (tak!) w 1959r, bo była extra, nadawała się do przechowywania napojów i w ogóle miała taką świetną zawleczkę i perforację na puszce, żeby Kowalski (właściwie Johnson) mógł sobie to sam otworzyć bez użycia młotka. Ponad 30 lat później patent ten wykorzystał Okocim pakując tam swoje piwa radośnie ku uciesze polskich klientów, którzy mogli poczuć powiew A M E R Y K I📷🇱🇷️. I tym pięknym wstępem docieramy do sedna posta, a mianowicie - zawleczki, zwanej również kluczykiem. Bo on też ma swoją historię niezwykle ciekawą, którą z pewnością zrobicie wrażenie na papierosowych pogaduchach. Otóż nie wiem, czy pamiętacie, ale kiedyś te kluczyki odrywały się. I na to weszli ekolodzy, że halo jak to tak - te kluczyki lądują na ulicy, bo Kowalski ma za daleko do kosza, bo jak mu się chce pić, to musi napić się tu i teraz, a co będzie sobie zaśmiecał swoje kieszenie, w końcu płaci podatki. I tak moi drodzy producenci spięli poślady i wymyślili puszki, z których zawleczka się już nie urywa. BA! Znalazło się więcej plusów tego wynalazku, bo zawleczka ma takie oczko, w które można włożyć słomkę i ta słomka już nie ucieka wypierana bąbelkami ulubionego napoju.

Fajne co?

A teraz przyznać się kto z Was nie kolekcjonował puszek po piwie:P

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia