Rak - trochę zapomniany polski skarb

Jeszcze jakiś czas temu jedzenie raków w Polsce było bardzo popularne. Sam pamiętam, jak na biwakach z rodzicami łowiliśmy je w jeziorze i wrzucaliśmy prosto do gorącej wody. To był stały, coroczny punkt programu podczas tych naszych biwaków.


Z jednej strony łapanie raków to była niezła zabawa - potrzebny był wyłącznie rozwidlony kijek, taki jak do zrobienia procy. Trzeba było go ustawić zaraz za znalezionym rakiem i tego raka przestraszyć - wtedy cofając się wpadał w pułapkę. Oprócz walorów kulinarnych miało to jeszcze taką zaletę, że trochę przyjemniej wchodziło się do jeziora, wiedząc że jest ich tam już trochę mniej.


Raki mają to do siebie, że żyją tylko w bardzo czystej wodzie. Kiedyś było tych raków pełno w większości jezior, ale niestety dzisiaj nie jest już tak kolorowo, a raki objęte są częściową ochroną. Większość dostępnych w sklepach raków nie pochodzi z Polski - w większości sprowadzane są ze Skandynawii.


Zresztą Skandynawowie też uwielbiają raki. Ich połów kiedyś dozwolony był tam wyłącznie późnym latem i tradycyjnie, kiedy tylko było to możliwe (na początku sierpnia) urządzane było święto raka. Ten zwyczaj pochodzi ze Szwecji, ale szybko rozprzestrzenił się na inne kraje skandynawskie i przyjął się w krajach bałtyckich (szczególnie Litwa i Łotwa). To jest dzień, kiedy w tych krajach wszyscy jedzą raki.


Te nasze raki pochodzą właśnie ze Szwecji i przyjechały do nas zamrożone. Nie jest to zatem świeży polski rak złowiony w jeziorze, ale i tak daje radę. A z przyrządzaniem nie ma co wydziwiać - wrzucamy do gorącej wody, gotujemy i zajadamy bez opamiętania. My jednak trochę zaszaleliśmy i gotowaliśmy raki w białym winie z odrobiną świeżych ziół, ale to taka nasza mała perwersja.


Rakom mówimy zdecydowanie tak!


kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia