Porchetta - na Sylwestra i na dobry podkład przed długim biesiadowaniem


Sylwester bez fajerwerków? Czyżby był to początek końca ponad tysiącletniej tradycji? Według legendy huczne witanie Nowego Roku zawdzięczamy pewnemu czarnoksiężnikowi, który został papieżem, a trochę też mitycznej bestii, która uwięziona jest gdzieś w kazamatach Pałacu Laterańskiego. Sylwester to też dobra okazja na przygotowanie czegoś wyjątkowego do jedzenia. My ostatnio mieliśmy porchettę - wyjątkową potrawę, która idealnie sprawdza się przed dłuższą biesiadą.



Według średniowiecznej italskiej legendy mniej więcej trzysta lat po narodzeniu Chrystusa udało się pojmać Lewiatana - strasznego potwora morskiego, który od bardzo, bardzo dawna zagrażał światu i miał też kiedyś dokonać olbrzymich zniszczeń w nieuniknionym dniu Apokalipsy. Akcją schwytania tego mitycznego stwora zawiadywał sam papież Sylwester I i to również on postanowił, że Lewiatan uwięziony zostanie z zakneblowanym pyskiem w lochach Pałacu Laterańskiego. Przetrzymywanie go tam miało zapewnić bezpieczeństwo ludziom, ale było też sposobem na oszukanie przeznaczenia i uniknięcie Apokalipsy.


Niestety siedemset lat później pojawiło się nowe zagrożenie, które zatrzęsło światem. Na tronie Piotrowym ponownie zasiadł Sylwester, ale ten nowy papież zamiast walczyć z potworami podejrzewany był o konszachty z samym diabłem. Zbiegło się to w czasie z nadejściem roku 1000 i spodziewano się, że ostatniego dnia roku 999 papież czarnoksiężnik uwolni mitycznego potwora i będzie to początek końca świata. Ze strachem oczekiwano nowego dnia, ale kiedy o północy uderzono w dzwony ludzie z radością wybiegli na ulice i świętowali do samego rana. Nic się nie wydarzyło, ale narodziła się tradycja głośnego i hucznego obchodzenia Sylwestra i Nowego Roku.


Swoją drogą Sylwester II kanonizował naszego świętego Wojciecha i zatwierdził powołanie pierwszego w Polsce arcybiskupstwa w Gnieźnie. Według legendy, jak już wspomniałem, ten sam Sylwester II miał podpisać układ z diabłem - miał otrzymać od niego tajemną wiedzę, ale w zamian zobowiązał się że nigdy nie będzie uczestniczył w mszy w Jerozolimie. Wprawdzie planował wyprawę do świętego miasta, ale odwołanie pielgrzymki wydawało się raczej niewielką ceną za dostęp do mistycznych tajemnic.


Niestety bardzo pewny siebie papież stał się trochę nieostrożny i jakiś czas później wziął udział w mszy w rzymskim bazylice Santa Corce du Gerusalemme (Świętego Krzyża z Jerozolimy). Sylwester dał się oszukać diabłu - niedługo później miał ciężko zachorować i umrzeć, choć inni twierdzą, że piekielny wysłannik zaspokoił się odcięciem papieżowi języka i ręki.


Szkoda tylko, że lata później historii tej nie słyszał Pan Twardowski, ponieważ zapewne byłby trochę mądrzejszy i nie zajrzałby do karczmy, która Rzym się nazywa.


A Wy macie jakieś ulubione sylwestrowe potrawy?


Czego potrzeba?

  • Kawałek świeżego boczku - ok. 2,5 kg

  • 800g mięsa mielonego z łopatki wieprzowej

  • 3-4 pęczki koperku

  • Granulowany czosnek

  • 250 ml czerwonego wina

  • Sznurek do związania mięsa

No i co dalej?

  1. Kładziemy boczek na blacie, odwrócony skrą do dołu

  2. Obficie obsypujemy mięso granulowanym czosnkiem, przyprawiamy solą i pieprzem

  3. Obficie przykrywamy całość drobno pokrojonym koperkiem

  4. Nakładamy na to jeszcze mięso mielone, ugniatamy trochę dłonią, ponownie przyprawiamy solą i pieprzem

  5. Całość zwijamy, obwiązujemy mięso sznurkiem i pozostawiamy w lodówce na przynajmniej kilka godzin

  6. Umieszczamy mięso w żeliwnym naczyniu, podlewamy winem i dodajemy trochę oliwy z oliwek

  7. Pieczemy pod przykryciem przez około godzinę w temperaturze 220°C

  8. Zmniejszamy temperaturę do 200°C i pieczemy jeszcze 2,5 godziny bez przykrycia. Co jakiś czas warto podlać trochę wodą lub winem

  9. Wyciągamy z pieca, kroimy i zajadamy bez opamiętania!





kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia