Poached egg - nie taki diabeł straszny


Poached egg, l’oeuf poche. Jajko w koszulce może nie brzmi tak dobrze, ale co tam - w Polsce jesteśmy. Nie jest to chyba zbyt popularna postać podania jajka na śniadanie, bo w końcu łatwiej jest pomerdać jajo na patelni, albo w ogóle wrzucić do wrzątku i się nie przejmować przez te tam 5 minut. Dziś rano naszła nas ochota na jajo poszetowane, a akurat byliśmy w domu, a nie w restauracji hotelowej :) W lodówce zapas wiejskich jaj, kuchenka działa, woda jest...



Co potrzeba?

  • wrzątek, ale taki pyrkający, żeby bąble zbytnio białka nie rozbiły.

  • do tego niektórzy dolewają łyżeczkę octu winnego. Ja dodałem tylko odrobinę soli.


No i co dalej?

  1. Jajo wlałem najpierw do małej miseczki, żeby się upewnić, że białko jest świeże i się nie rozlewa.

  2. Podczas gotowania wirowałem w garnku, żeby pomóc białku pysznie opatulić żółtko. [Dla ambitnych: Mistrzostwem jest zachowanie pierwotnego kształtu jajka- nam tym razem się nie udało, ale i tak wyszło nieźle]

  3. Dosłownie 2 minuty z zegarkiem w ręku (ludzie piszą o 4,5 minutach; moje jaja były pokaźnych rozmiarów i starczyły dwie

    😎).

  4. Cedzak i na tost.

  5. Zaleca się podstawić wcześniej pod zimną wodę, żeby zatrzymać proces ścinania.


My bez zbędnej zwłoki zasiedliśmy do konsumpcji. Zgodnie z planem, żółtko wylało się obficie na grzankę. Reszta już nie miała znaczenia. Pychota!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia