Pizza con salame finocchiona - toskański skarb na neapolitańskim placku!


Głównym bohaterem tej potrawy jest pochodzący z Toskanii, szczególny rodzaj salami, niepowtarzalny w smaku i zdecydowanie wyróżniający się wśród wszystkich innych. Finocchiona produkowana jest już od około sześciuset lat, a z jej powstaniem związana jest oczywiście pewna historia… a właściwie to dwie, konkurujące ze sobą!



Pierwsza z nich jest bardzo pragmatyczna i zakłada, że wędlina ta powstała z konieczności i oszczędności. W tamtych czasach najbardziej pożądanym dodatkiem do salami był pieprz, który niestety nie był powszechnie dostępny, a do tego cenowo prawie nieosiągalny dla większości mieszkańców Italii. Za jakieś sto lat naturalnym i zdecydowanie tańszym substytutem dla tej przyprawy miały stać się ostre papryczki, ale wtedy w Europie jeszcze nikt o nich nie słyszał, bowiem zarezerwowane były one wyłącznie dla mieszkańców nieodkrytego jeszcze kontynentu. W każdym razie lokalni rzeźnicy próbowali różnych innych dodatków, które miały nadać silnego charakteru ich wędlinom i właśnie dzięki takim eksperymentom powoli zaczęła rozpowszechniać się finocchiona, która jednak uznawana była przez długie lata za ubogą kuzynkę prawdziwego włoskiego salami.


Druga, alternatywna historia powstania tej wędliny ma zdecydowanie inny charakter i jest w niej trochę więcej finezji. Według legendy, pewien biedny człowiek, któremu śmierć głodowa zaglądała głęboko w oczy, miał w celu ratowania swojego życia ukraść z lokalnego targowiska kawałek salami. Natychmiast rzucił się do ucieczki, ale wściekły handlarz nie zamierzał pozwolić mu uciec i zaczął pędzić za nim. Biedakowi udało się ostatecznie zgubić sprzedawcę, ale po drodze wyrzucił skradzioną salami w przydrożne krzaki.


Po kilku dniach, kiedy sytuacja się trochę uspokoiła, biedny człowiek wrócił po swoją kiełbasę i odszukał ją w krzakach, które całkiem przypadkiem okazały się być chaszczami dziko rosnącego kopru włoskiego. Kiedy w końcu zabrał się do jedzenia oniemiał z wrażenia, ponieważ salami nabrała całkowicie nowego smaku. Zaczął opowiadać o swoim odkryciu innym i tak od słowa do słowa miała powstać finocchiona! Zapewne musiał trochę kombinować, żeby historia kradzieży nie wyszły na jaw, ale kto by się tam czepiał takich szczegółów!


Pierwsza teoria bardzo pasuje do oszczędnych Toskańczyków, ale ta druga zdecydowanie bardziej mi się podoba. Zresztą nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie ta druga jest prawdziwa!


Czego potrzeba?

Ciasto składniki na cztery pizze

  • 1/3 kostki świeżych drożdży

  • 1 kg mąki pszennej (typ minimum 300)

  • 600 ml wody

  • 1 łyżeczka cukru

  • Oliwa z oliwek (duży chlust)

Dodatki - składniki na jedną pizzę

  • 100 ml passaty pomidorowej

  • 1 łyżeczka suszonego oregano (opcjonalnie)

  • 100g sera mozzarella

  • Kilka plasterków cienko pokrojonej finocchiony

No i co dalej?

  1. Drożdże z łyżeczką cukru rozpuszczamy w kubku z ok. 200 ml ciepłej wody i odstawiamy na 10-15 minut - aż zacznie się pienić

  2. Do mąki dodajemy 2-3 szczypty soli i duży chlust oliwy z oliwek

  3. Łączymy mąkę z drożdżami, resztą wody i ugniatamy na kulkę - aż będzie miała jednolitą konsystencję i będzie sprężysta. Jeśli potrzeba dodajemy trochę wody lub trochę mąki

  4. Odstawiam kulkę na co najmniej 24h, żeby dojrzała (w lodówce). Czekamy te 24h

  5. Rozgrzewamy piekarnik na maksa - ile fabryka dała (zwykle będzie to 250°C, ale są też takie domowe piekarniki, gdzie maks to 300°C)

  6. Jeśli mamy kamień do pieczenia pizzy, piekarnik rozgrzewamy z kamieniem, tak żeby on też się dobrze rozgrzał. Najlepiej potrzymać go w gorącym piekarniku min. 40 minut zanim zaczniemy piec pizzę

  7. Wałkujemy ciasto na placki (choć tak naprawdę nie powinno się do tego używać wałka - jeśli ktoś potrafi, to placki rozgniatamy palcami lub robimy kręcąc ciasto na palcu)

  8. Na placku rozprowadzamy passatę pomidorową wymieszaną z oregano, nakładamy starty ser mozzarella oraz plasterki salami

  9. Ciasto wstawiamy do pieca na ok. 10 minut (jeśli pieczemy bez kamienia w temperaturze 250°C)

  10. Wyjmujemy pizzę z pieca i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia