Pieczony kalafior z sosem gruszkowo-imbirowym, czyli modne danie z Izraela


Świat pędzi jak nigdy dotąd i cały czas przyspiesza, mamy coraz mniej czasu wolnego i w każdym momencie jesteśmy atakowani przez niezliczone bodźce. Coraz trudniej jest złapać oddech, ale z drugiej strony chętnie korzystamy z nowinek technologicznych, które rozpowszechniają się z niesłychaną prędkością. Nawet kulinarne hity, takie jak właśnie pieczony kalafior, zdobywają popularność w tempie, jakiego ludzkość jeszcze nigdy w swojej historii nie doświadczyła. Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo się ten nasz świat rozpędził?



W 1876 roku pewien szkocki naukowiec opatentował przełomowy dla ludzkości wynalazek, który umożliwiał rozmowę pomiędzy dwiema osobami za pośrednictwem kabla i specjalnych aparatów zainstalowanych na jego końcach. Klasyczny telefon, który w dzisiejszych czasach powoli odchodzi już do lamusa, w tamtych czasach był urządzeniem o charakterze absolutnie rewolucyjnym. Już po szesnastu latach otworzono linię, która miała ponad tysiąc kilometrów długości i umożliwiała prowadzenie swobodnych rozmów pomiędzy mieszkańcami dwóch amerykańskich metropolii - Nowego Jorku i Chicago. Po upływie mniej więcej siedemdziesięciu pięciu lat od czasu skonstruowania pierwszego aparatu telefonicznego, z wynalazku tego korzystało już pięćdziesiąt milionów ludzi na całym świecie - zdobywał on popularność z oszałamiającą prędkością, nigdy przedtem niespotykaną!


Kolejnym przełomem technologicznym było odkrycie, że do przekazywania dźwięku na odległość wcale nie jest potrzebny kabel i że można do tego celu wykorzystać fale elektromagnetyczne. Chwilę później włoski naukowiec Guglielmo Macroni opatentował pierwsze radio, a za swój wkład w rozwój telegrafii bezprzewodowej otrzymał nagrodę Nobla. Skonstruowane przez niego urządzenie rozpowszechniało się jeszcze szybciej niż telefon, bowiem dotarło do pięćdziesięciu milionów ludzi w mniej niż czterdzieści lat. Świat zaczął pędzić z niezwykłą prędkością, a przynajmniej tak się wtedy wszystkim wydawało. Na marginesie, jakiś czas później, ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że tak naprawdę wynalazcą radia nie był Macroni tylko serbski inżynier Nikola Tesla.


Kolejne wielkie wynalazki rozpowszechniały się jeszcze szybciej. Telewizja dotarła do pięćdziesięciu milionów użytkowników już po trzynastu latach od jej wynalezienia, a Internet osiągnął porównywalną popularność już w trzykrotnie krótszym czasie. Potem nadeszła epoka rewolucji technologicznej oraz mediów społecznościowych i po raz kolejny świat się zmienił, ponownie przyspieszył. Sieć Facebooka osiągnęła porównywalną skalę już tylko w dwa lata po tym, jak Mark Zuckerberg ze swoimi kolegami z Uniwersytetu Harvarda uruchomił pierwszą jej wersję. Potem przyszedł czas na Instagram - dziewiętnaście miesięcy, YouTube - prawie dwukrotnie krócej i Twitter, który potrzebował już tylko trzech kwartałów. Absolutnym hitem na liście jest gra Pokemon Go, która korzysta z technologii rozszerzonej rzeczywistości, która została wydana w 2016 roku i która na dotarcie do 50 milionów odbiorców na całym świecie potrzebowała tylko… dziewiętnastu dni!

Podobne przyspieszenie można zaobserwować praktycznie w każdym aspekcie życia i rozwoju cywilizacyjnego, nie wyłączając z tego rzeczywistości kulinarnej. Przez tysiące lat papryka, pomidory i kakao zarezerwowane były wyłącznie dla rdzennych mieszkańców Ameryki, większość powszechnych dzisiaj przypraw długo wykorzystywana była w zasadzie tylko przez azjatyckich szczęśliwców, a proces wydobycia soli kamiennej był tak kosztowny, że przez długie wieki była ona niedostępna dla zwykłych zjadaczy chleba - rozpowszechnienie wszystkich tych produktów na masową skalę trwało długie setki lat. A bardziej współcześnie? Pizza karierę poza Półwyspem Apenińskim rozpoczęła na dobre dopiero po drugiej wojnie światowej, a obecnie dostępna jest praktycznie na każdym kroku. Spaghetti? Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale pod koniec lat 50-tych ubiegłego wieku, brytyjska telewizja BBC wyświetliła program, w którym przekonywała odbiorców, że ten makaron rośnie na drzewach. Był to dowcip na Prima Aprilis, ale w tamtym czasie świadomość tematu była tak niewielka, że ludzie dzwonili do stacji telewizyjnej i pytali, gdzie można zakupić sadzonki takiej rośliny.


Jaki to ma związek z pieczonym kalafiorem? A taki, że dzisiaj jest to bardzo modne danie, które pomimo swojej prostoty, a być może właśnie dzięki niej, podawane jest w wielu popularnych restauracjach na całym świecie. Praktycznie każdy z najbardziej uznanych szefów kuchni ma własny sposób na przyrządzenie tej potrawy i swoje autorskie wskazówki dotyczące procesu jej przygotowania. Pochodzi z Izraela, zrobił karierę na każdym kontynencie (może z wyjątkiem Antarktydy) i aż trudno uwierzyć, że w takiej formie został po raz pierwszy przygotowany około dziesięć lat temu. Podejrzewam, że nikt nigdy nie prowadził tego typu badań, ale pieczony kalafior na pewno podbił już serca pięćdziesięciu milionów ludzi - ja co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości!


Czego potrzeba?

  • 1 średniej wielkości kalafior

  • 3 łyżki oliwy z oliwek

  • Pół łyżeczki kminu rzymskiego

  • Łyżeczka słodkiej papryki

  • 1 duża gruszka

  • 1 łyżeczka soku z cytryny

  • 1 łyżeczka cukru

  • 1 łyżeczka posiekanego imbiru

  • Szczypta cynamonu

  • 2 łyżki octu winnego

  • 30ml białego wina

No i co dalej?

  1. Gruszkę obieramy, kroimy na kawałki i wrzucamy do małego garnuszka. Dodajemy sok z cytryny, ocet winny, białe wino, posiekany imbir, cukier i cynamon. Wszystko mieszamy i doprowadzamy do wrzenia, a potem gotujemy do czasu aż gruszka zmięknie

  2. Miksujemy na gładką masę i sos mamy gotowy. Jeśli wyjdzie zbyt gęsty, dodajemy trochę wina lub wody, ale lepiej wina

  3. Kmin rzymski rozcieramy w moździerzu i przekładamy do miseczki. Dodajemy oliwę z oliwek, słodką paprykę oraz pół łyżeczki soli i wszystko razem mieszamy

  4. Kalafior obieramy z liści i umieszczamy w garnku z delikatnie osoloną wodą - w taki sposób, aby woda zakrywała mniej więcej 3/4 jego główki

  5. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze przez około 10 minut

  6. Wyciągamy kalafior z wody, osuszamy i smarujemy wcześniej przygotowaną miksturą - najlepiej do tego wykorzystać specjalny pędzelek

  7. Umieszczamy kalafior w żaroodpornym naczyniu z odrobiną wody na dnie i wstawiamy do pieca rozgrzanego do temperatury 220°C - pieczemy do czasu aż się ładnie zarumieni

  8. Podajemy z przygotowanym wcześniej sosem gruszkowo imbirowym i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia