Pieczone ziemniaki

Pieczone ziemniaki to bardzo fajna alternatywa dla klasycznych gotowanych ziemniaków, frytek czy ryżu. A po zastosowaniu kilku zabiegów wychodzi z tego coś ekstra. Zalet jest dużo - bo tak - smaczne, nie smażone na głębokim tłuszczu, łatwe w przygotowaniu i wszyscy się tym zajadają. Kiedyś nawet przygotowałem to jako dodatek dla osób, które dość sceptycznie podchodziły do samych ziemniaków... no i co? Wymiecione w całości:)

Ja do ziemniaków dodaję koniecznie sporo posiekanego rozmarynu i solidnie przed pieczeniem polewam oliwą truflową - to są dwa elementy koniecznie. Jako opcja, dodatkowo, można upiec razem z czerwoną cebulą i kilkoma ząbkami czosnku... Ja uwielbiam i gorąco polecam! Jedno mogę zagwarantować... całość zostanie zjedzona! A jak macie dzieciaki, które są wybredne... to takie ziemniaki też zjedzą:)

Co potrzeba?

  • ok. 1 kg ziemniaków

  • 2 czerwone cebulę

  • 4-5 ząbków czosnku

  • małą garść listków rozmarynu

  • oliwa z oliwek (najlepiej truflowa)

No i co dalej?

  • Ziemniaki dokładnie myjemy, kroimy na ćwiartki i wrzucamy do dużej miski

  • Dokładamy do tego posiekane listki rozmarynu, czerwoną cebulę (też pokrojoną na ćwiartki) i obrane (lub nie) ząbki czosnku - w całości. Solimy, polewamy porządnie oliwą truflową i mieszamy - najlepiej rękoma

  • Przekładamy wszystko na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wrzucamy do pieca na około godzinę (180 st. C). Po tym czasie widelcem sprawdzamy, czy nasze ziemniaki są już miękkie. Jeśli są miękkie, to wyciągamy z pieca i zajadamy bez opamiętania. Jeśli nie są miękkie, to trzymamy w piecu aż będą. A potem i tak zajadamy bez opamiętania:)

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia