Piccola Italia, Warszawa

Aktualizacja: 27 lis 2018

Piccola Italia to restauracja, o której słyszeliśmy tyle razy, że w końcu musieliśmy sami spróbować. A co słyszeliśmy? Całe spektrum opinii, m.in.:

  • że jest to jedna z najlepszych włoskich restauracji w Warszawie, ale też że jest „taka sobie”

  • że jest prowadzona w prawdziwie włoskim stylu, ale też że obsługa straszna, jakby pracowała tam za karę

No i co w takiej sytuacji myśleć? Lepiej nie myśleć, tylko sprawdzić na własnej skórze:)



Restauracja znajduje się w Warszawie przy ulicy Grójeckiej w jakimś takim starym pawilonie. Okolica i budynek niezbyt zachęcające, ale my się nie zrażamy, bo w końcu nie o to chodzi. Do knajpki wchodzimy po wąskich schodkach i przechodzimy przez coś w rodzaju tarasu. Jeszcze przed wejściem do restauracji pojawia się pierwsze wrażenie jakby trochę nieporządku, ale jest w tym coś włoskiego, autentycznego. Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę i czytamy historię powstania restauracji - okazuje się, że została założona przez Włocha, który przeniósł się do Warszawy i próbował razem z tą przeprowadzką zabrać ze sobą kawałek Półwyspu Apenińskiego, utworzyć włoską enklawę w Warszawie. Takie podejście i taka historia działa na nas zawsze pozytywnie - osobiście uważam, że pasja i wizja właściciela to dwa warunki konieczne sukcesu restauracji.


Siadamy przy stoliku, uśmiechnięta pani przynosi nam karty. Odpowiada na każde pytanie i trochę doradza (skąd te złe opinie o obsłudze?). Karta prawdziwie włoska - aż trudno się zdecydować. Postawiliśmy na sery i makarony. Na przystawkę zamówiliśmy provolone al forno z truflami i peccorino z miodem i foccacią. Oba bardzo smaczne - prostota przede wszystkim. Podobno sery właściciel sprowadza sam bezpośrednio od dostawców we Włoszech. Na danie główne postanowiliśmy rzucić wyzwanie restauracji i zamówiliśmy carbonarę, a do tego sacchetini di formaggio e pera (saszetki z gruszką i serami, na maśle z szałwią) i Ravioloni con mozzarella e pest di rucola e panna (ravioli z mozzarellą w sosie pesto ze śmietaną). Wrażenia? Wszystko smaczne, proste, nieprzesadzone i nieprzekombinowane - i dobrze! A Carbonara? To właśnie ona miała być tym wyzwaniem rzuconym restauracji - bo moim zdaniem przygotowanie dobrej Carbonary to niezły test dla włoskiej knajpy. Była dobra, ale nie oszałamiająca - w sumie taka jakiej się spodziewaliśmy, nie zawiodła.


A zatem podsumowując - jeśli szukacie miejsca z dobrym włoskim jedzeniem, prowadzonego z pasją to polecamy - warto! Jeśli szukacie miejsca eleganckiego i wymuskanego, to szukajcie dalej:)






kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia