Pałac Wąsowo - miejsce, gdzie czas się zatrzymał

Przy jego stole siedziało zwykle sporo osób, ale rytuał był zawsze taki sam. Służący podawał kolejne talerze i informował dla kogo będą one przeznaczone. Wtedy on wybierał i nakładał kawałek mięsa, a od siebie dodawał inteligentny, humorystyczny komentarz. Był postacią bardzo lubianą nie tylko przez domowników i gości, ale też przez swoich pracowników i poddanych. Kiedy przechadzał się po swoich majątkach zwykle miał kieszenie wypełnione cukierkami, które rozdawał wszystkim napotkanym dzieciakom. Był też hojnym filantropem i sponsorem stowarzyszenia walczącego o prawa kobiet oraz funduszy emerytalnych dla pracowników fizycznych. Zawsze chętnie wspierał najbiedniejszych. Kim był ten człowiek i skąd wziął pieniądze na taką działalność?



Richard von Hardt był niemieckim przedsiębiorcą, który w wieku 23 lat wyjechał do Nowego Jorku, aby tam sprzedawać ubrania produkowane przez firmę jego rodziców. Okazało się, że talentu do robienia interesów mu nie brakowało, a jego przedsiębiorstwo rozwijało się w zaskakującym tempie. Po latach nie było już tylko przedstawicielstwem handlowym w Nowym Jorku i z sukcesami funkcjonowało również w Argentynie, Peru, Chile, Urugwaju, Boliwii a nawet w Australii.


Jako dojrzały i zamożny człowiek zamieszkał z powrotem na starym kontynencie, gdzie zakupił sporych rozmiarów majątek ziemski w Wąsowie i okolicznych wsiach. Zbudował tu willę i osiadł na dobre, ale natura przedsiębiorcy nie dała się zwieść urokom sielankowego życia. Działał dalej ze sprawnością, która wzbudzałaby podziw nawet w dzisiejszych czasach. W ciągu kilku lat stworzył tu jedną z największych cukrowni w ówczesnych Niemczech a także małe przedsiębiorstwo kolejowe.


Jeśli chcielibyście kiedyś doświadczyć namiastki życia, jakie ponad sto lat temu wiódł Richard von Hardt, zajrzyjcie do Pałacu w Wąsowie. Jest to miejsce, w którym czas się zatrzymał, a to co udało mu się jednak w międzyczasie zniszczyć, zostało bardzo starannie odtworzone. W tutejszej restauracji warto spróbować potraw tradycyjnej kuchni polskiej oraz ciekawych dań z dziczyzny. My postawiliśmy na tatar wołowy z jajkiem przepiórczym, rosół magnacki z dzikiego ptactwa, pierogi z gęsiną i pierś z kaczki duszoną w winie.


Polecamy miłośnikom podróży w czasie i wielbicielom kuchni staropolskiej.








kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia