Orecchiette, czyli jedne z najbardziej znanych włoskich uszu


Cztery najsłynniejsze włoskie uszy to… no cóż, przeczytajcie sami! Dwa pochodzą z Mediolanu, jedno z Sycylii, a ostatnie gdzieś z Apulii. Jedno z nich podobno nawet spełnia najskrytsze marzenia, a inne pomagało dawno temu podsłuchiwać więźniów. Będzie też kilka słów o kolejnym makaronie, tym razem orechiette.



Pierwsze ucho to orecchio di elefante, czyli w dosłownym tłumaczeniu ucho słonia, które jednak ani z uchem, ani ze słoniem nie ma nic wspólnego. Jest to określenie, jakim w Mediolanie nazywana jest odmiana cotoletta alla milanese, czyli włoskiego pierwowzoru sznycla wiedeńskiego i praprzodka naszego schabowego (o tym już kiedyś pisaliśmy). W tej wersji cotoletta alla milanese jest jeszcze cieńszy i większy od klasycznego, a do tego zawsze podawany jest bez kości. No tak to sobie po prostu wymyślili, a skąd się tam wziął słoń to do końca nie wiadomo.


Drugie bardzo znane ucho włoskie to orecchio di Dionisio, czyli ucho Dionizosa. Znajduje się na Sycylii, na wzgórzach miasta Syrakuzy i jest to tak naprawdę dość unikalna jaskinia, o bardzo ciekawych własnościach akustycznych - najmniejsze szepty wypowiedziane w tej jaskini mogą być słyszalne u samego jej wejścia (albo wyjścia, bo wszystko zależy od perspektywy). Legenda głosi, że sam Dionizos miał tam przetrzymywać swoich więźniów, a dzięki wyjątkowym jej właściwościom miał podsłuchiwać ich rozmowy. To legenda, bo fakty są takie, że nazwę nadał jej Caravaggio jakieś czterysta lat temu, a przedtem z Dionizosem nie miała ona nic wspólnego.


W poszukiwaniu trzeciego włoskiego ucha musimy wrócić z powrotem do Mediolanu. Przy via Sorbelloni znajduje się Casa dell’Orecchio. Niby nic specjalnego, ale pod tym adresem, przed wejściem do budynku, znajdziemy metalowe ucho. Niektórzy twierdzą, że był to pierwszy domofon zainstalowany we Włoszech (czy to prawda, to tak naprawdę nie wiadomo, ale z pewnością fantazji mu nie brakuje). Obecnie nie pełni już funkcji domofonu, ale to pewnie nawet lepiej, ponieważ teraz podobno spełnia marzenia. Wystarczy tylko wyszeptać swoje największe pragnienia do tego ucha i takie wyszeptane marzenie na pewno się spełni. Ciekawe, czy ktoś już wpadł na to, aby nagrywać te wszystkie słowa, które zostały tam wypowiedziane…


Ostatnie z czterech włoskich uszu, o których opowiemy dzisiaj to orecchiette, które dla odmiany najczęściej znaleźć można znowu na południu. Jest to rodzaj makaronu, który ma przypominać właśnie małe uszka, typowy dla regionu Apulia (to ten region, który stanowi mniej więcej obcas włoskiego buta). Orecchiette można tam spróbować w wielu lokalnych daniach, ale chyba najbardziej znane to orecchiette con le cime di rappa, czyli po prostu z rzepą. No przyznajcie sami, jedliście kiedyś makaron z rzepą? Na pewno taki przepis znajdzie się niebawem na naszej stronie!


In pasta veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia