Nocny Market, Warszawa - autentyczny warszawski street food w najlepszym wydaniu


„Dawno, dawno temu, kiedy Warszawa była zupełnie innym miastem, bez metra ale za to z dorożkami, zaczął się kształtować autentyczny, warszawski smak. Knajp tutaj nigdy nie brakowało. W tych lepszych można było dostać obiad, w tych gorszych co najwyżej w mordę, ale tylko raz na kilkadziesiąt lat pojawiało się miejsce inne niż wszystkie, magiczne miejsce.”



„Kiedy spotykają się pasjonaci i zajawkowicze, dopiero wtedy powstają magiczne miejsca. Miejsca, w których znów przecinają się wszystkie warszawskie ścieżki, miejsca w których kulinarna tradycja jest szanowana, do tego stopnia, że nikt nie robi z niej dziwacznej fanaberii, której nie wolno dotknąć. Miejsce, w którym jedzenie ma nie tylko smak, ale też znaczenie, miejsce takie jak Nocny Market”.


Położony w centrum miasta, w miejscu, o którym czas trochę zapomniał, w miejscu, do którego raczej nikt nie trafi przez przypadek. Można tu wpaść dosłownie na chwilę, ale równie dobrze można spędzić cały wieczór z przyjaciółmi przy dobrej muzyce i autentycznym jedzeniu. Jest to miejsce, w którym spotykają się warszawiacy i każdy jest tu równy - nie ma tu dyrektorów i prezesów, nie ma tu szefów i podwładnych, nie ma tu lepszych i gorszych, bogatszych i biedniejszych, wszystkich za to łączy zamiłowanie do dobrego jedzenia, a w centrum uwagi są osoby, których pasją jest karmienie innych.



Można tu spróbować potraw z najróżniejszych zakątków świata. Obok meksykańskich taco, znajdziecie grule z czosnkiem, kawałek dalej brazylijskie stoisko z mięsem, autentyczne burgery, pizze, wyszukane kiełbasy, przysmaki tajskie, pastrami, kanapki z szarpaną wieprzowiną… i wiele innych przysmaków.


Od czasu pierwszej mojej wizyty na Nocnym Markecie jestem tutaj stałym bywalcem. Postanowiliśmy zatem rozpocząć cykl, w którym będziemy się z Wami co jakiś czas dzielili naszymi wrażeniami z tutejszych perwersji kulinarnych. A Wy byliście tu już kiedyś? Macie jakieś swoje ulubione miejsca na Nocnym Markecie?


Przytoczone fragmenty pochodzą z filmu Daniela Jaroszka pt. „Warszawska Bajka o Street Foodzie”.




kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia