Na złą pogodę PRZEGRZEBKI zawsze zaradzą

W Polsce panował kiedyś etos górnika - człowieka, który ciężko pracuje i naraża życie, żeby utrzymać rodzinę i żeby wszyscy mieli ciepło w domach. Czasy się trochę zmieniły i takiego etosu górnika już praktycznie nie ma.


W Norwegii od lat istnieje etos człowieka, który potrafi przetrwać sam w naturze, w lesie, w środku zimy długie tygodnie. Pochodzi to sprzed epoki petrodolarów, kiedy Norwegia nie była zamożnym krajem. W Norwegii czasy też się zmieniły (bardzo!), ale etos pozostał.

Po całym kraju rozsiane są tzw. hytta, czyli małe domki do których Norwegowie uciekają podczas weekendów i na krótkie wakacje. Hytta w większości wypadków nie ma nic wspólnego z domkami letniskowymi - chodzi o to, żeby było jak najbardziej w naturze, jak najdalej od ludzi i jak najbardziej pierwotnie. Do większości nie można dojechać bezpośrednio samochodem (bo nie ma drogi), nie ma w nich prądu, bieżącej wody ani kanalizacji. Tak już mają, takie oderwanie się od cywilizacji jest im potrzebne.


Mnie osobiście zafascynowało, kiedy podczas wycieczki na Spitsbergen dowiedziałem się, że nawet mieszkańcy Longyearbyen budują sobie hytta 30-40 minut od miasteczka. A miasteczko to w zasadzie osada, w której mieszka mniej niż 2 tysiące osób - w Arktyce, otoczone pustkowiem i niedźwiedziami polarnymi. A mieszkańcy i tak potrzebują oderwać się od "cywilizacji". Zimą wsiadają na skutery śnieżne i zasuwają do swoich domków bez prądu i wody.


Norwegowie uważają też, że nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, jest co najwyżej niedopasowane ubranie. Niedawno to prawie kupiłem, ale dzisiaj kiedy Grzegorz (orkan) przepędził wszystkich ludzi do domów, Warszawa wygląda jak scenografia z filmu o inwazji zombie, a wyjście do osiedlowego sklepu porównywalne jest z wyprawą na biegun północny... uważam, że jednak nie do końca mają rację :) Dzisiaj nigdzie się nie ruszę, to pewne.


Przygotowaliśmy sobie za to pyszne danie z przegrzebków i krewetek - znowu, ale jest to tak dobre, że można by jeść codziennie. Marynowane w soku z cytryny, oliwie z oliwek, kolendrze i rozmarynie. Podane z salsą mango - tym razem wyszła trochę lepiej, choć już wiem że następnym razem zrezygnuję z czerwonej cebuli - ma zbyt intensywny smak i trochę przytłacza delikatność owoców morza. Grzegorz, fajnie że wpadłeś, ale wracaj już do siebie!!!





kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia