Wytrawne muffinki z zielonym groszkiem i szynką - śniadaniowa alternatywa dla jajecznicy

Wiecie, że Włosi jedzą kolację na śniadanie? To tylko jedna z wakacyjnych pułapek zastawionych na turystów, ale jest ich zdecydowanie więcej! Warto na przykład wiedzieć jak zamawiać makaron, aby uniknąć bardzo, bardzo niezręcznej sytuacji albo jak zamówić kawę, żeby nie skończyć ze szklanką pełną mleka. W ramach dodatku do muffi salati con piselli e proscuto mamy siedem wskazówek, o których warto pamiętać wybierając się do słonecznej Italii! Niektóre z nich pomogą Wam zrozumieć dziwne spojrzenia Włochów, a inne ułatwią wyjaśnienie pojawiających się na ich twarzach uśmiechów.


„Każdy człowiek cywilizowany ma dwie ojczyzny: własną i Włochy”. Tak twierdził Henryk Sienkiewicz, ale nie tylko on, ponieważ swoją drugą ojczyznę na Półwyspie Apenińskim odnalazło wielu Polaków, a każdy z nich na swój własny, unikalny sposób.


Polski laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury pisał o tym o tak: „Każdy, kto był we Włoszech, niechybnie zostawił w nich część duszy, każdy natomiast ma w sobie ich widzenie, jakby swoją osobistą Italię, i tym się tłumaczy zjawisko, dlaczego, mimo dzieł naukowych, wyczerpujących, mimo artystycznych opisów, kreślonych przez genialne pióra, powstają ciągle nowe opisy, nowe szkice, nowe wspomnienia”.


Niezależnie od tego, czy odnaleźliście we Włoszech swoją drugą ojczyznę, czy też planujecie tylko krótki weekendowy wyjazd, warto zapoznać się z naszymi siedmioma wskazówkami, które mogą pomóc Wam w uniknięciu zakłopotania w restauracji. Oto one:


  1. Włosi jedzą kolację na śniadanie? Nie do końca, ale śniadanie po włosku to "colazione", zatem o pomyłkę nietrudno.

  2. Dla Włochów kawa to espresso, zatem nie zamawiamy espresso, tylko po prostu kawę! Zresztą jest ona wszechobecna w Italii i często zamawiana w biegu, przy barze.

  3. Kawę z mlekiem zwyczajowo (jeśli w ogóle) pije się przed południem, ponieważ uznawana jest za kawę śniadaniową i żaden Włoch nie zamówi takiego napoju po zjedzonej kolacji. Przy okazji, niezależnie od pory dnia, nie zamawiamy nigdy „latte” - no chyba, że mamy ochotę na szklankę mleka.

  4. Włosi raczej nie piją herbaty. Zamawiając ją w restauracji powinniśmy się spodziewać, że kelner zainteresuje się i zapyta nas o zdrowie. Jest ona uznawana za napój, przygotowywany dla osób przeziębionych i chorych.

  5. Jeśli w restauracji, w menu znajdziemy „spaghetti bolognese”, to szybko zmieniamy miejsce, bo to znaczy, że jesteśmy w turystycznej knajpie o bardzo wątpliwej jakości.

  6. Będąc przy makaronach, jeśli chcemy grzecznie poprosić o makaron penne („penne per favore”) to ostrożnie. Penne to jeden z najbardziej popularnych makaronów, ale pene to po włosku penis. Subtelna różnica, ale "pene per favore" może zabrzmieć trochę niezręcznie.

  7. W restauracji jest jeszcze jedna ważna kwestia. Włosi raczej nie proszą o zapakowanie niezjedzonego jedzenia na wynos. To czego nie zjemy i wino, którego nie dopijemy zostają na stole (choć przyznam, że nie dopicie wina we Włoszech wydaje się być opcją czysto teoretyczną).


Na koniec zapraszamy jeszcze na śniadanie z fantazją, alternatywę dla klasycznej jajecznicy, czyli wytrawne muffinki z zielonym groszkiem i szynką.


Czego potrzeba?

  • 200g zielonego groszku

  • 100g gotowanej szynki

  • 100g sera Grana Padano

  • 200g mąki

  • 100 ml mleka

  • 3 jajka

  • Pęczek pietruszki

  • 100 ml oliwy z oliwek

No i co dalej?

  1. Szynkę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na odrobinie oliwy z oliwek

  2. Zdejmujemy z patelni szynkę, dolewamy trochę oliwy, rozgrzewamy i wrzucamy zielony groszek na ok. 3 min

  3. Groszek i szynkę odstawiamy na chwilę i zabieramy się za ciasto. W misce mieszamy mąkę z jajkami i mlekiem, przyprawiamy solą i pieprzem

  4. Dorzucamy posiekaną natkę pietruszki, starty ser Grana Padano i szynkę. Delikatnie mieszamy, żeby wszystkie składniki się połączyły. Dolewamy oliwę z oliwek i znowu mieszamy.

  5. Przekładamy do foremek (takich jak na mufinki) i wkładamy do pieca na około 30 minut (180°C)

  6. Wyciągamy z pieca i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia