Lumache Ripieni al Forno - nadziewane i zapiekane ślimaki z makaronu


Dlaczego Włosi czasem smarują się winem za uszami? Dlaczego zdarza się, że zachowują się przy stole bardzo dziwnie? Dlaczego nie podadzą nikomu soli do ręki? Dlaczego czasem całują chleb? Osiem włoskich przesądów posłuży nam dzisiaj jako wstęp do nadziewanych i zapiekanych, makaronowych ślimaków.


Jeden z powszechnych przesądów we Włoszech jest taki, że osoby samotne (niezależnie od płci) nie powinny siadać na rogu stołu, ponieważ może to doprowadzić do tego, że nigdy już nie znajdą swojej drugiej połówki. Ten zabobon nie powinien być szczególnie zaskakujący, ponieważ bardzo podobny istnieje w Polsce, z tym że ten nasz dotyczy głównie kobiet.



Istnieją też przesądy, które są bardziej charakterystyczne dla Półwyspu Apenińskiego, choć niektóre z nich spotykane są również w innych krajach. Mamy na przykład takie:


  • Osoby, które podają sobie solniczkę i przekazują ją bezpośrednio z ręki do ręki, z pewnością niebawem się pokłócą, a niewykluczone, że się nawet pobiją. Czy to znaczy, że jeśli poprosicie Włocha (lub Włoszkę) o podanie soli przy stole, to on (albo ona) tego nie zrobi? Zrobi, ale solniczkę postawi przed Wami na stole (no chyba, że trafi się jakiś awanturnik albo ktoś z kim macie na pieńku).

  • Rozsypanie soli na stole to murowane nieszczęście. Jakie nie wiadomo, ale na pewno zdarzy się coś niedobrego. Na szczęście (w nieszczęściu) można się przed tym złym losem uchronić, jeśli szczyptą tej rozsypanej soli sypnie się przez swoje lewe ramię. Robimy to aby odpędzić złe moce, zatem warto zdawać sobie sprawę, że lewa strona jest uznawana za diabelską, a prawa za boską. Jeśli sypniemy solą nie przez to ramię, zamiast poprawić sytuację, możemy ją niechcący jeszcze pogorszyć!

  • Rozlanie wina przy stole to w zasadzie zło tak wielkie, jak rozsypanie soli - nieszczęście porównywalnego kalibru. Warto wiedzieć, że i w tym przypadku jest pewien sposób na zniwelowanie konsekwencji - trochę dziwniejszy, ale żeby uniknąć zła piekielnego przerażony Włoch może zrobić naprawdę dużo. W tym przypadku wystarczy zamoczyć palec w świeżej plamie i potem pacnąć się tym palcem najpierw za jednym, a potem za drugim uchem. Może to ocalić wieczór i całe przyjęcie, więc warto o tym pamiętać!

  • Rozlanie oliwy przy stole to niemały kłopot. Generalnie we Włoszech lepiej nic przy stole nie wysypywać i nie rozlewać, ale z oliwą jest najgorzej, ponieważ konsekwencje są podobne jak w przypadku wina i soli, ale nie ma magicznego sposobu, aby ich uniknąć. Warto zdawać sobie sprawę, że w życiu pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i nieszczęście po rozlaniu oliwy na stole!

  • Do stołu nie można zasiadać w trzynaście osób. Dlaczego ta liczba jest uznawana za pechową podczas wspólnej biesiady? Około dwa tysiące lat temu zorganizowana została pewna wieczerza, w której uczestniczyło dokładnie tyle osób i nie skończyło się najlepiej, a wieczerza zyskała miano ostatniej. Zatem aby uczyć się na doświadczeniach innych do stołu siadamy w dwanaście lub czternaście osób - nie ma rady, trzeba kombinować!

  • Wyrzucanie chleba to zło i w Italii uznawane jest za grzech! Nie chodzi wcale o głodujące dzieci w innych rejonach świata, ani nawet o wspomnienie i szacunek dla czasów, kiedy brakowało go we Włoszech. Chleb łamany przy stole to prawie jak Komunia Święta, więc po prostu na Półwyspie Apenińskim wyrzucać go nie wolno. A co zrobić kiedy się zestarzeje i wyschnie? Najlepiej wykorzystać go do zrobienia jednego z włoskich klasyków takich jak pappa al pomodoro lub ribollita, ale jeśli na to jest już za późno to istnieje pewien sposób na uniknięcie potępienia i ognia piekielnego. Należy w takiej sytuacji chleb ucałować, a wtedy można uznać, że został on należycie przeproszony i w drodze wyjątku, w takiej sytuacji dopuszczalne jest, aby znalazł się na śmietniku!


Oczywiście nie wszystkie włoskie przesądy zakładają, że zdarzy się coś niedobrego. Przykładowo jeśli spotkacie w nocy pająka to znak, że w jakiś cudowny sposób przybędzie Wam pieniędzy. Można uznać, że jest to dość łatwy sposób wpłynięcia na Fortunę, ale w tej beczce miodu jest też oczywiście łyżka dziegciu. Otóż jeśli napotkany pajączek to jeden z tych sympatycznych stworków o pluszowym korpusie, to zbyt długo się nie cieszcie, tylko uciekajcie (i to akurat nie jest włoski przesąd, tylko taka moja dobra rada)!


Przepis na Lumache Ripieni al Forno znajdziecie poniżej.


Czego potrzeba?

  • 400g makaronu lumache

  • 800g mięsa mielonego (najlepiej wołowe, ale wieprzowe też się nieźle sprawdzi)

  • 50g guanciale (boczek też będzie ok)

  • 2 szalotki

  • 2 marchewki

  • 3 łodygi selera naciowego

  • 500 ml passaty pomidorowej

  • Butelka białego wina (jak zwykle - jakieś 100-150 ml do potrawy, a reszta do wypicia!)

  • Kulka sera mozzarella

No i co dalej?

  1. Guanciale kroimy na małe kawałki i wrzucamy na patelnię. Po kilku minutach dorzucamy posiekane szalotki (może być tak, że będzie trzeba przedtem jeszcze podlać oliwą)

  2. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy posiekane marchewki i drobno pokrojone łodygi selera. Co chwilę mieszamy, po kilku minutach dodajemy mięso i smażymy wszystko razem jeszcze przez chwilę

  3. Zalewamy winem i czekamy aż alkohol odparuje. Teraz wlewamy passatę pomidorową, przyprawiamy solą i dusimy wszystko przez mniej więcej 2-3 godziny

  4. Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją, odcedzamy i odstawiamy do ostygnięcia. Po kolei do każdego makaronowego ślimaka napychamy trochę mięsa i warzyw (tych z sosu) i po kolei układamy w żaroodpornym naczyniu

  5. Na koniec zalewamy ślimaki resztą sosu, układamy na wierzchu plasterki mozzarelli i wkładamy do pieca na ok. 30 min (200°C)

  6. Wyciągamy z pieca i zajadamy - oczywiście bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia