Lumache - ślimaki po włosku

Przedstawiamy makaron Lumache.


Około 500 lat temu w Mediolanie rozpowszechnił się zwyczaj przywiązywania żywych królików do krzeseł gości podczas wystawnych przyjęć. Króliki ozdabiane były wstążeczkami, czyste i pachnące. Interweniował sam Leonardo da Vinci - wpadł na genialny pomysł (miał ich kilka w swoim życiu) i zaprzestano przywiązywania królików do krzeseł.



Dlaczego w ogóle to robiono? Odpowiedź jest oczywista - żeby każdy z gości mógł sobie wytrzeć ręce podczas posiłku. A co ma z tym wspólnego Leonardo da Vinci? Najwyraźniej żal mu było biednych królików i zaczął kombinować. Myślał, myślał i wymyślił. Zaproponował zastąpienie królików kawałkiem materiału ułożonym obok talerza każdego gościa... nawet się przyjęło🙂


Oprócz „wynalezienia” serwetki, da Vinci zdefiniował też dość sporo zasad prawidłowego zachowywania się przy stole. Można wśród nich znaleźć ponadczasowe perełki, takie jak:

- Nie należy siadać tyłem do stołu - Każdy powinien siedzieć na swoim krześle, a nie na kolanach innej osoby - Nie powinno się wyjadać z talerzy innych osób - Nie można zabierać jedzenia ze stołu i chować w kieszeni „na później”

Zasady te też się całkiem dobrze przyjęły i obowiązują do dzisiaj (przynajmniej tak mi się wydaje😉).


A jak to się w ogóle stało, że znany malarz, rzeźbiarz i wynalazca zajmował się tak przyziemnymi tematami? Przez wiele lat głównym zajęciem i źródłem dochodu Leonarda da Vinci była organizacja wesel dla najzamożniejszych ludzi we Włoszech. Planował wszystko od początku do końca - wystrój, ustawienie stołu, menu, a czasem nawet stroje dla wszystkich gości. Całkiem mu to nieźle wychodziło.


Jako pierwszy miał na przykład wymyślić dość nietypowy sposób rozmieszczenia stołów i gości na dużych przyjęciach. Stoły miały być ustawiane jeden obok drugiego, tak aby stworzyć coś w rodzaju bardzo długiej ławy, a goście usadzani byli obok siebie tylko z jednej strony tej ławy. Nie wiadomo co mu przyświecało, bo w takim układzie możliwa była rozmowa tylko z dwiema osobami siedzącymi obok... mało praktyczne, ale za to fantastycznie wyglądało. Do tego stopnia, że w ten sam sposób posadził gości na jednym ze swoich najbardziej znanych obrazów - przedstawiającym kolację, z bardzo prominentnym gospodarzem usadzonym na samym środku - tuż przed tym jak ów gospodarz został ukrzyżowany.


Leonardo zaliczył też jedną spektakularną wtopę przy organizacji wesela. Przyszły pan młody zamówił coś zjawiskowego, wyjątkowego - coś o czym długo będzie się mówiło na salonach. Da Vinci wymyślił, że przyjęcie zostanie zorganizowane wokół 50 metrowego stołu. Niby nic nadzwyczajnego, ale stół i krzesła miały być upieczone i jadalne (no a jak - w życiu trzeba mieć fantazję). Jak wymyślił tak zrobił i w planowanym dniu ślubu skończyło się wielką ucztą... ale zamiast biesiadników ucztowały szczury. Tego Leonardo nie przewidział i imprezę trzeba było przełożyć😉


Zanim Leonardo da Vinci zabrał się za organizowanie wesel, zdobywał doświadczenie w gastronomii. Jako młody człowiek zatrudnił się w restauracji Tre Lumache (trzy ślimaki). Pracował najpierw jako kelner, a restauracja specjalizowała się właśnie w ślimakach. Jego kariera niespodziewanie przyspieszyła w momencie, kiedy większość personelu czymś się zatruła (ślimakami?) i zmarła... Leonardo został szefem kuchni. Złapał wiatr w żagle i zmodyfikował trochę kartę dań - do stałego repertuaru wprowadził żabie udka.

Jakiś czas później założył własną restaurację ze swoim kolegą o nazwisku Botticelli. Restauracja delikatnie mówiąc nie osiągnęła sukcesu, ale może to i dobrze, bo obaj panowie zapisali się na kartach historii w trochę inny sposób.


Przy okazji widać, że żabie udka i ślimaki obecne są w kulturze kulinarnej Włoch od wielu, wielu lat. Obecnie bardziej są kojarzone z kuchnią francuską... no ale jak myślicie - kto był pierwszy?


Same ślimaki przetrwały również w formie makaronu, który dzisiaj przedstawiamy - Lumache lub inaczej Lumaconi.


In pasta veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia