Leczo ze szczyptą perwersji

Tak - ta glajda to moja sprawka. Niewiele potrafię, ale to danie jakieś takie wdzięczne jest i zawsze się udaje. Wygląda trochę jak leczo i w sumie można je tak nazwać, bo i składniki się zgadzają....jednak z jedną małą perwersją - kiełbasą z dzika. No ale pomyślcie sami - co to za obiad bez mięsa??



Co potrzeba?


Proporcji nie podaję, bo każdy lubi inaczej:)

  • papryka

  • pomidory

  • cebula

  • smalec (odrobina)

  • trochę bekonu dla smaku

  • słodka papryka w proszku


I co dalej?


Jak macie garnek z grubym dnem, rozgrzewacie smalec z odrobiną bekonu dla smaku i szklicie na tym cebulę pokrojoną w półksiężyce. Ja do tego dosypałam odrobinę słodkiej papryki w proszku, choć to też taki mały wybryk (ale polecam!). Następnie dodajemy paprykę pokrojoną w duże kostki i sparzone pokrojone w kosteczkę pomidory. Nie może zabraknąć też czosnku. Solimy i dusimy do miękkości (ale bez przesady!). Nadmiar sosu można odparować gotując bez przykrycia.


TADAM! A jaki Wy macie sposób na urozmaicenie tego węgierskiego przysmaku?



kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia