Włoska peperonata i kilka słów o tym, jak można spieprzyć najprostsze danie!


„Zakładajcie ogrody i pokochajcie brzydką marchewkę!”. To motto pewnego człowieka, który do swojej ideologii przekonał setki tysięcy, a może nawet miliony ludzi na całym świecie. A może tak naprawdę wcale nie trzeba było nikogo przekonywać? Słyszeliście kiedyś o Carlo Petrinim? Wychodzi na to, że ten wizjoner i aktywista bardzo lubi włoską peperonatę, a na dodatek ma on pewną ciekawą, choć dość oczywistą wskazówkę dotyczącą przygotowywania tej potrawy. Umieracie z ciekawości?



Był rok 1996. Carlo Petrini tak jak zwykle postanowił zjechać z autostrady, aby zamiast zatrzymywać się w jednym z licznych fast foodów, zjeść coś porządnego w małej restauracji położonej na uboczu, gdzieś w samym środku rolniczej okolicy, w której akurat się znalazł.


Zamówił peperonatę, którą uwielbiał i o której wiedział, że była tam przygotowywana ze świeżej papryki, pochodzącej z okolicznych pól. Danie które otrzymał wyglądało pięknie, zaskakiwało soczystością… ale niestety okazało się być całkowicie pozbawione smaku. Miał okazję spróbować wcześniej tej potrawy, przygotowanej przez tego samego szefa kuchni i smakowała ona wtedy zupełnie inaczej. Zaintrygowany postanowił zapytać i podzielić się swoimi nie najlepszymi doświadczeniami. Okazało się jednak, że w przepisie i w sposobie przygotowywania praktycznie nic się nie zmieniło od wielu lat. Czyżby to on stał się z wiekiem bardziej wymagający? A może zmieniły się jego preferencje smakowe?


Po chwili rozmowy zrozumiał, że zmieniło się jednak bardzo wiele, że to świat się zmienił. Z pozoru drobna różnica polegała na tym, że na polach, na których w okolicy uprawiana była kiedyś papryka, teraz rosły przeznaczone na eksport do Holandii tulipany. Z drugiej strony z Holandii przyjeżdżały warzywa, w które zaopatrywały się lokalne restauracje. Papryka była teraz piękna, soczysta i bardzo kształtna, za to prawie całkowicie pozbawiona tego smaku i aromatu, który miała kiedyś. Taką zmianę wymusiły prawa rynku, okazało się, że tak było po prost dużo taniej!


Carlo Petrini to nie taka przypadkowa postać w tej historii. To dziennikarz, który od lat walczy o zmianę stylu życia i sposobu odżywiania. Na początku był bojkot restauracji McDonald’s, która otworzyła się w okolicach Schodów Hiszpańskich i od tego czasu jego działania cały czas nabierają rozpędu. W 1989 roku założył międzynarodowy ruch Slow Food, który obecnie zrzesza oficjalnie ponad sto tysięcy członków, a sympatyków ma wielokrotnie więcej.


Swoją drogą wszystko zaczęło się od idei slow food, ale teraz jest to filozofia dużo szersza i mówi się już o slow education, slow work, slow sex i slow life. My, podążając za ideą slow food, proponujemy dzisiaj włoską peperonatę i to koniecznie z lokalnych papryk, najlepiej tych nie najpiękniejszych, ale za to ekologicznych.


Czego potrzeba?

  • 1 czerwona cebula

  • 3 papryki (czerwona, zielona i żółta)

  • 250 ml passaty pomidorowej

  • czosnek (1 lub 2 ząbki)

  • oliwa z oliwek

No i co dalej?

  1. Pokrojoną czerwoną cebulę (albo dwie), razem z posiekanym czosnkiem podsmażamy na oliwie z oliwek

  2. Dodajemy pokrojone w paski papryki i wszystko dusimy razem przez dłuższą chwilę.

  3. Zalewamy passatą pomidorową, przyprawiamy solą oraz pieprzem, podgrzewamy i dusimy jeszcze przez kilka minut

  4. Zajadamy bez opamiętania!



kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia