Lasagne - z pomidorami czy bez?


Toksyczne pomidory? Makaron dla kota? Będzie też o kreatywności Włochów, o złotych jabłkach i jabłkach miłości. Do tych wszystkich zakamarków zagmatwanego świata doprowadzi nas makaron lasagne. Czytacie?



Lasagne to ulubiona potrawa pewnego kota, którego zna chyba każde dziecko. Twierdzi on, że nigdy nie spotkał w swoim życiu lazanii, która by mu nie smakowała. Ten sam kot z niewiadomych przyczyn nie lubi za to poniedziałków, twierdząc że nie byłoby z nimi tak źle, gdyby tylko nie zaczynały się rano. Ja nigdy tak o tym nie myślałem, ale coś w tym faktycznie jest. A wiecie co to za kot?


Lasagne to tradycyjny włoski makaron, który zdobył popularność na całym świecie. Obecnie chyba jeszcze bardziej popularny niż we Włoszech jest w USA, gdzie nawet ustanowiono oficjalnie National Lasagne Day - obchodzony co roku 29 lipca. Większość obecnie spotykanych przepisów (szczególnie poza Półwyspem Apenińskim) bazuje na sosach pomidorowych w różnej formie, ale tradycyjnie wcale tak nie było.

Pomidory pojawiły się w Europie dopiero w XVI wieku i przypłynęły do nas zza oceanu, podobnie jak opisywane kiedyś przez nas papryczki chilli. Pojawiły się u nas mniej więcej w tym samym czasie, ale ich losy były diametralnie różne.


Chilli miało być pierwotnie źródłem olbrzymich przychodów dla króla Hiszpanii i miało zastąpić inne drogie w tym czasie przyprawy. Zaczął się handel, a papryczki szybko zdobyły dużą popularność w Europie i na początku rzeczywiście zauważalnie zasilały królewską kasę.


Trwało to dość krótko, ponieważ pomysł ten miał jeden, za to bardzo istotny, słaby punkt. Ludzie szybko zorientowali się, że nasionka można wykorzystać do zasadzenia własnych krzaczków (genialne, prawda?). Michael Porter wprawdzie dopiero trochę później zaczął popularyzować swoją teorię pięciu sił, no ale nie potrzeba tęgiego umysłu, żeby wymyślić, że ktoś spróbuje posadzić swoje własne krzaczki.


Z pomidorami było zupełnie inaczej. Przez prawie dwieście lat uważane były za toksyczne i przez to specjalnie się nie rozpowszechniły. Było tak do czasu, aż w tajemniczych okolicznościach zrodziła się plotka, że są one wspaniałym afrodyzjakiem. Od tego momentu poszło lawinowo i pomidory przyjęły się na dobre (swoją drogą ta historia rewelacyjnie obrazuje to, co co jest dla ludzi ważne i jakie plotki roznoszą się najszybciej).

We Francji pomidory początkowo nazywały się pomme d'amour (jabłka miłości), a we Włoszech pomi d'oro (złote jabłka). Niestety, plotka okazała się tylko plotką i wiadomo już, że pomidory afrodyzjakiem nie są, no chyba że ktoś naprawdę bardzo chce w to wierzyć, bo wtedy może zadziałać efekt placebo.


No to jak myślicie, kto sprowadził pomidory i chilli do Europy? Historia wskazuje, że dotarły do nas w efekcie hiszpańskich wypraw za ocean. Czyli bez wątpienia można przyjąć, że zawdzięczamy je Hiszpanom. Oczywiście nie jest to takie proste, bowiem Włosi to dumny naród i tak łatwo w tym temacie nie ustąpią. A kto stał na czele pierwszej wyprawy za ocean? Wiadomo Cristoforo Colombo. A skąd pochodził? Z Genui. Tutto bene - pomidory i chilli zawdzięczamy Włochom!!!


Na marginesie dodam, że lasagne też takie do końca włoskie nie jest, ponieważ najprawdopodobniej ma korzenie greckie, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował.


In pasta veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia