Pollo alla cacciatora - kurczak niezupełnie zgodny z kodem Leonarda da Vinci


Gdyby Leonardo da Vinci zaprzyjaźnił się z wybitnym matematykiem i po wypiciu trochę zbyt dużej ilości wina mieliby wymyślić oryginalną potrawę, to jak myślicie co by to było? Coś wizjonerskiego, przełomowego i niespotykanego, coś co zachwyciłoby współczesnych i na wieki przeszło do kanonu kuchni włoskiej? Nic bardziej mylnego! Byłby to prosty kurczak i to nawet nie taki jak nasz dzisiejszy, w wersji po myśliwsku. Zwykły, pieczony w całości kurczak, o tyle tylko wyjątkowy, że po podaniu gościom miał wprawiać wszystkich w osłupienie, zaczynając podskakiwać po stole.


Człowiek renesansu, wizjoner, konstruktor i wybitny artysta, który marzył o zbudowaniu maszyny latającej oraz tworzeniu wymyślnych pojazdów bojowych. Leonardo da Vinci szkicował złożone projekty tych konstrukcji w tym samym notatniku, w którym inwentaryzował swoją garderobę, spisywał listy zakupów i notował luźne przemyślenia. Władca Mediolanu cenił go jednak przede wszystkim za wybitny talent artystyczny i odwodził go od działań, które mogły rozpraszać jego uwagę. Zamiast skomplikowanych bombard i łodzi podwodnych, miał on zajmować się malowaniem pewnej znanej kolacji z udziałem Chrystusa, a w przerwach uwieczniać podobizny kolejnych kochanek Lodovica Sforzy.


Leonardo nie dawał za wygraną i zdobywał wiedzę niezbędną do tworzenia kolejnych projektów. Usłyszał kiedyś o książce pewnego znanego matematyka Luci Pacioli, uważanego za strasznego nudziarza, za to wybitnego i przedsiębiorczego, który na najlepszych włoskich uczelniach prowadził wykłady dla kupców z całego świata, ucząc ich prowadzenia i rozliczania interesów. Po przeczytaniu jego dzieła, Leonardo był tak zafascynowany, że przekonał Lodovica aby ten sprowadził Lucę na dwór w Mediolanie.


Panowie bardzo szybko się zaprzyjaźnili i spędzali ze sobą sporą część swojego wolnego czasu. Luca uczył Leonarda matematyki, a ten przygotowywał dla niego skomplikowane rysunki geometryczne do nowej książki. Podczas jednego z luźniejszych, zakrapianych spotkań mieli wspólnie zastanawiać się nad jakąś potrawą, która mogłaby wprawić gości w osłupienie. Wtedy właśnie wpadli na pomysł przygotowania pieczonego kurczaka, który będzie skakał po stole!


„Tajemnicą kryjącą się za skokami pieczonego kurczaka na stole było zmieszanie rtęci z odrobiną proszku ferromagnetycznego, wlanie mieszanki do butelki i po jej szczelnym zamknięciu wetknięcie jej do środka kurczaka […], który musi być gorący, a wtedy podskoczy” (Ross King, „Leonardo i ostatnia wieczerza”).


Leonardo da Vinci przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych ludzi epoki renesansu, za to Luca Pacioli nazywany jest dzisiaj ojcem współczesnej rachunkowości, bowiem to on usystematyzował metody podwójnego zapisu, stosowanego przez weneckich kupców. Nie wiadomo, czy udało im się wdrożyć w życie pomysł stworzenia skaczącego kurczaka, czy też skończyło się wyłącznie na rozważaniach teoretycznych. Wiadomo za to, że ci dwaj panowie zbudowali bardzo silną relację, która przetrwała dużo dłużej niż sam dwór Lodovica Sforzy.


Nasz dzisiejszy kurczak nie skacze po stole, za to smakuje wyśmienicie, a do tego jest całkiem łatwy w przygotowaniu. Zapraszamy na pollo alla caciatore, czyli kurczaka po myśliwsku na sposób włoski!


Czego potrzeba?

  • 1 kg kurczaka (w zasadzie dowolne elementy)

  • 400 ml passaty pomidorowej

  • Marchew, cebula, seler - po jednej sztuce

  • Ząbek czosnku

  • Gałązka rozmarynu

  • Natka pietruszki

  • Butelka czerwonego wina (jeden kieliszek do potrawy, a reszta do wypicia)

No i co dalej?

  1. Kurczaka przez około 10 minut podsmażamy na rozgrzanej oliwie

  2. W tym czasie na bardzo drobną kostkę kroimy marchewkę, cebulę i selerDo kurczaka wrzucamy warzywa, czosnek i gałązkę rozmarynu. Zostawiamy na kolejne 5 minut

  3. Dolewamy wino i pozostawiamy na chwilę, tak aby alkohol zdążył odparować

  4. Wyciągamy gałązkę rozmarynu i czosnek, a w to miejsce dodajemy passatę pomidorowąMieszamy, przykrywamy i dusimy przez około pół godziny

  5. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki i jeszcze raz wszystko mieszamy

  6. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia