Krem z pieczonego kalafiora z boczkiem - palce lizać!

Aktualizacja: 22 mar 2019


Kalafior to narzędzie tortur stosowane na dzieciach przez rodziców - taką definicję znajdziemy w internetowej Nonsensopedii, czyli Encyklopedii Humoru z ziemniakiem w logo. Coś w tym jest - choć u nas w domu to raczej narzędzie delikatnego dokuczania, bo do tortur to częściej wykorzystujemy szpinak lub grzyby.



Zupełnie inaczej o kalafiorze wypowiedział się kiedyś Mark Twain - stwierdził, że „to nic innego jak kapusta z wyższym wykształceniem”. To humorystyczne stwierdzenie pojawiło się w pewnym kontekście - chodziło mu o to, że konsekwencja jest kluczowa w dążeniu do realizowania swoich marzeń i że nie ma rzeczy niemożliwych - kapusta może zamienić się w piękny kalafior, a z gorzkiego migdała może wyrosnąć soczysta brzoskwinia (to też jego stwierdzenie). On sam zresztą po stracie ojca, żeby pomóc mamie związać koniec z końcem, mając 12 lat musiał podjąć pracę jako chłopiec na posyłki w drukarni. Wtedy nic nie zapowiadało, że zostanie wielkim pisarzem, o którym usłyszy cały świat.


Nie tylko jego książki podbiły świat. Jest też kilka takich stwierdzeń Marka Twaina, które zrobiły globalną karierę - moje ulubione to te trzy (choć każde z innego powodu):

  • „Lepiej jest się nie odzywać i sprawiać wrażenie durnia, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”

  • „Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić”

  • „Bankier to ktoś, kto pożycza ci parasol, kiedy świeci słońce, ale chce go z powrotem, kiedy zaczyna padać”

Zapraszamy na krem z pieczonego kalafiora z boczkiem!



Czego potrzeba?

  • 2 średniej wielkości kalafiory

  • Około litr bulionu (najlepiej mięsnego, ale niekoniecznie)

  • 200 ml śmietany 18%

  • 2 średnie cebule

  • 3-4 ząbki czosnku

  • Kilka plasterków boczku

  • Dwie duże garści startego sera Parmigiano Reggiano (bo zupa ma być smaczna a nie odchudzająca)

  • Oliwa z oliwek

  • Łyżeczka cukru

  • Trochę świeżych ziół - kto co lubi, u nas był akurat tymianek

  • (Opcjonalnie) oliwa truflowa


No i co dalej?

  1. Kalafiory dzielimy na mniejsze różyczki, układamy na papierze do pieczenia, polewamy oliwą z oliwek. Przyprawiamy solą i pieprzem i wkładamy do pieca (200°C) na około godzinę

  2. Podsmażamy boczek i odkładamy na chwilę - będzie potrzebny na sam koniec

  3. Na tej samej patelni, na oliwie podsmażamy pokrojoną cebulę i czosnek - do czasu aż się porządnie zarumienią i wtedy wrzucamy do bulionu. Gotujemy wszystko razem przez około 10 minut

  4. Dodajemy kalafior wyciągnięty z pieca (powinien być wyraźnie zarumieniony), śmietanę i starty ser

  5. Całość miksujemy. Na tym etapie warto sprawdzić czy czegoś nie brakuje - można dodać łyżeczkę cukru

  6. Przelewamy do miseczek, dodajemy po plasterku smażonego bekonu, posypujemy świeżymi ziołami i opcjonalnie dolewamy odrobinę oliwy truflowej

  7. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia