Kopi Luwak. Czyli g...niana kawa z rana

Idziesz spać trochę później, żeby mieć pewność, że dośpisz do rana, a tu szlag wszystko trafia, bo jakiś dziwny sen o dziewczynie na rowerze, która nie chce się od Ciebie odczepić wybudza Cię o 4 rano. Oczy by spały, ale metabolizm tak się nakręca, że wstajesz, bo ile można leżeć po ciemku?? Z drugiej strony nie powiem… lubię to. Na dworze ciemno, miasto jeszcze śpi, choć z daleka delikatnie słychać pierwsze tramwaje. W domu cisza, tylko koty czekają na poranne mizianie (tak naprawdę, to są głodne:)). Zapalam lampkę i idę do kuchni po kawę. Otwieram kompa i czytam co wlezie. To jest mój czas.


Dziś wpadł mi przed oczy fajny artykuł o najdroższej kawie świata. 📷☕ Słyszeliście kiedyś o kawie KOPI LUWAK? Kilogram kawy kosztuje k 600 dolców, a ziarna wydobywane są z odchodów małych śmiesznych zwierzątek nazywanych luwakami… Zwierzak ten (ni to kot ni wiewiórka) ma takiego nosa, że potrafi wyczuć najlepsze i najdojrzalsze owoce kawowca. Te z kolei skrywają najwyższej jakości ziarna. Zjada je, trawi cały miąższ, a ziarna kawy wydala w stanie niemal nienaruszonym. Ziarna obmywane są starannie z odchodów i poddawane procesowi palenia.

Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł pierwszy, ale - wg mnie - musiał być bardzo zdesperowany, albo bardzo zaintrygowany. Albo złośliwy 📷😎Kawę zaczęto parzyć w Indonezji już pod koniec wieku XIX i serwowano je najbogatszym. Sięgając do książki z historii można wyczytać, że były to czasy, kiedy Indonezja była pod kontrolą Holandii, zatem można mniemać, że oni stanowili grupę najbogatszych. Puszczając wodze wyobraźni (bo to wcale nie musi być prawda 📷😉) - o ile autorem tego wynalazku był jakiś lokales - można pokusić się o myślenie, że efekty doświadczenia mogły minąć się z zamierzonymi. Kawa tak zasmakowała, że jej produkcja (mimo, że malejąca) trwa do dziś.

Kawa jest gęsta jak syrop i nie ma gorzkiego posmaku. Ma swoich entuzjastów i wielu sceptyków. Jak wszystko.

Ja dziś wybieram kawę włoską (a w zasadzie to latte na bazie włoskiego espresso:P) produkowaną w tradycyjny sposób. Muszę być w formie. Dziś wieczorem szukamy nowych inspiracji. Wrażenia wkrótce!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia