Koktail z arbuza - letnie orzeźwienie lub zimowe zaklinanie rzeczywistości!


Codziennie wstawał rano, zdobywał gdzieś świeże arbuzy, które potem z lepszym lub gorszym skutkiem sprzedawał strudzonym podróżnym. Wracał do domu wieczorem i oddawał mamie wszystkie zarobione pieniądze, aby ta mogła kupić coś do jedzenia i przygotować posiłek na kolejny dzień. Wtedy jeszcze nie wiedział, że za jakiś czas usłyszy o nim cały świat. Kim był?


Tata w ogóle im nie pomagał, ale do końca nie wiadomo, czy dlatego że nie chciał, czy też może już nie żył. W każdym razie dla chłopca nie miało to większego znaczenia, ponieważ nigdy go nawet nie poznał, a fakt że zostawił jego mamę jeszcze kiedy była w ciąży przysporzył im wielu problemów w bardzo konserwatywnym społeczeństwie, w którym kobiety nie miały zbyt szerokich praw i możliwości. Szczerze nienawidził tego człowieka i zupełnie nie obchodziło go, co się z nim dzieje.


Wiele lat później żył już w niewyobrażalnym przepychu, szczodrze dzieląc się bogactwem z najbliższymi współpracownikami. Co roku z Włoch przyjeżdżał do niego zespół krawców, który zdejmował miarę z praktycznie każdej osoby, która pojawiała się publicznie w jego otoczeniu. Potem zespół wracał na Półwysep Apenińskiego, a kolejny rok spędzał na szyciu zamówionych ubrań, które następnie przesyłane były bezpośrednio do niego.


Miał wiele pałaców w całym kraju, a z młodzieńczych lat pozostało mu już chyba tylko zamiłowanie do smacznego jedzenia. Pewna paranoja doprowadziła do tego, że w każdym z pałaców na stałe zatrudniony był zespół kucharzy, którzy przygotowywali dla niego kilka potraw - tak aby mógł wybrać coś co najbardziej mu odpowiadało. Szkopuł był taki, że codziennie przygotowywali te dania w każdym pałacu, a w tych, w których akurat go nie było wszystko wieczorem wyrzucano do śmieci. Niedopuszczalne było bowiem, aby ktokolwiek miał zjeść coś co było przeznaczone dla niego, a z drugiej strony utrzymywanie takich pozorów miało służyć dezinformacji jego wrogów, których miał zdecydowanie więcej niż przyjaciół.


Tych nielicznych miał kiedyś zaprosić na małe przyjęcie na swoim statku, gdzie sam przyrządzał dla nich kofty z grilla. Rozdał je swoim gościom i chwilę później oczy ich zaszły krwią, a wszyscy zaczęli biegać w poszukiwaniu jakiejkolwiek wody. Czy to możliwe, aby otruł wszystkich swoich przyjaciół? Prawdopodobnie nikogo by to nie zdziwiło, ale nie - nie tym razem. Tego dnia po prostu był ciekaw jak zareagują, po spożyciu mięsa trochę za bardzo doprawionego Tabasco. Ot, taki niewinny psikus.


Doprowadził swój kraj najpierw do szybkiego rozwoju gospodarczego, a potem do kompletnej ruiny. Przy okazji toczył wojny, które pochłonęły miliony ofiar, a on sam zapisał się na kartach historii jako jeden z największych zbrodniarzy świata.

Saddam Husajn w dorosłe życie musiał wkroczyć w bardzo młodym wieku, kiedy został sprzedawcą arbuzów. Ciekawe jak potoczyłaby się historia świata, gdyby pozostał przy tej profesji i nie pchał się do wielkiej polityki. Kto wie - może dzisiaj sprowadzalibyśmy arbuzy nie z Włoch jak ma to miejsce, ale właśnie z Iraku.

W każdym razie koktajl z arbuza sprawdza się tak samo dobrze w upalne jak i ponure zimowe dni. Latem jest źródłem orzeźwienia, a zimą pozwala trochę zaczarować rzeczywistość.


Czego potrzeba?

  • Płowa arbuza

  • Garść truskawek mrożonych (lub garść świeżych truskawek i kilka kostek lodu)

  • 10-15 liści mięty

No i co dalej?

  1. Wszystko miksujemy na gładką masę. Dodanie mrożonych truskawek spowoduje, że uzyskany koktail będzie miał konsystencję lodowego musu, który można zjeść łyżeczką.

  2. Pijemy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia