Kampa Park, Praga - fajnie, z pomysłem i z widokiem na Most Karola

Aktualizacja: 25 lip 2019


Restauracja którą odwiedziły gwiazdy światowego kina takie jak Wesley Snipes, Mia Farrow, Michael Douglas i Gene Hackman. Brzmi zachęcająco, ale nie ma co ulegać magii takich marketingowych zabiegów i najlepiej zawsze sprawdzić na własnej skórze. Co z tego wyszło?



Jest takie miejsce w Pradze, zaraz przy moście Karola, które jest trochę mniej tłoczne, trochę spokojniejsze i trochę mniej oblegane przez turystów. Półwysep Kampa jest nazywany małą, praską Wenecją, co jest olbrzymią przesadą (znajduje się tutaj tylko jeden krótki kanał), ale miejsce faktycznie jest bardzo urokliwe.


Szperając trochę tu i tam można trafić na informację, że niedaleko stąd powstał czeski ruch zwany lennonizmem. Jest to jednak kolejna historia stworzona trochę pod turystów, ponieważ o tym ruchu słyszeli chyba wyłącznie mieszkańcy praskiej Kampy. W każdym razie można tu w okolicy znaleźć kolorową ścianę, pokrytą graffitti tematycznie powiązanymi z Johnen Lennonem i pewnie stąd wzięło się to całe zamieszanie.


Znajduje się tu za to bardzo fajna restauracja o nazwie Kampa Park. Odwiedziliśmy ją w porze lunchu i byliśmy zachwyceni!


Pierwsza sprawa to lokalizacja. Jeśli pogoda dopisuje, można zająć stolik na zewnątrz z widokiem na Most Karola i panoramę Starego Miasta. Rewelacja! Do tego restauracja i otaczający ją teren z ogrodem i placem zabaw dla dzieci to niesamowita oaza spokoju. Sto metrów przed wejściem trzeba się przeciskać między ludźmi, a tłok jest tam taki, że momentami można stracić ochotę na spacery po okolicy. Przechodzimy przez bramę Kampa Park i trafiamy do zupełnie innego świata. Sporo przestrzeni, dużo spokoju, serdeczności i pozytywnej energii!

Kelner, który zaprowadził nas do stolika, był bardzo uprzejmy i pomocny - do tego stopnia, że pomógł mi z krzesłem (ponieważ tak się akurat złożyło, że tydzień wcześniej na nartach wykręciłem sobie kolano i w pakiecie zwiedzania Pragi miałem chodzenie o kulach). Niby drobna rzecz, a jednak bardzo pozytywnie rzutuje na odbiór całego miejsca.


A jak z jedzeniem? Trudno było nam się zdecydować, ponieważ w karcie jest sporo ciekawych pozycji. Kłopot był taki, że nie byliśmy za bardzo głodni - ja przyszedłem tu z założeniem, że zjem coś lekkiego, najlepiej jakąś sałatkę. Ostatecznie zamówiłem stek, który był naprawdę wyjątkowo dobrze przygotowany, zgodnie z zamówieniem i z fajnymi dodatkami. Niby zwykłe duszone ziemniaki, ale podane z warzywami w takiej formie, że inspirację przywiozłem ze sobą do Polski i na pewno przećwiczę ten pomysł w domu. Basia też nastawiała się na coś drobnego, a skończyło się na spaghetti z krewetkami. Wprawdzie trochę to lżejsze niż stek, no ale sałatka to raczej trudno by to nazwać! W każdym razie jedzenie było tu pyszne!


W Kampa Park warto zarezerwować stolik, ponieważ chętnych jest sporo. Trzeba też liczyć się z dość wysokimi cenami, a karta dań jest tak zachęcające, że bardzo łatwo można się zapomnieć… ale w końcu przecież o to chodzi! Polecamy!

Jest to bardzo ciekawe miejsce na gastronomicznej mapie Pragi!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia