Grissini, czyli nasze polskie paluchy chlebowe:)

W kuchni nic nie może się zmarnować... no a przynajmniej nie powinno, bo chyba wszyscy wiemy jak jest naprawdę. Wczoraj była pizza, a dzisiaj z pozostałego ciasta zrobiłem domowe grissini.



To włoskie pieczywo ma ponad 300 letnią historię i pochodzi z Piemontu. Wypiekane jest w dwóch podstawowych formach - tradycyjne stirati (długie na pół metra cienkie paluchy) i rubata (krótsze, grubsze i o bardziej nieregularnym kształcie). Te długie i cienkie czasem nazywane są we Włoszech paluchami teściowej... ciekawe skojarzenie😎 Moje pewnie nie przypominają ani jednych ani drugich. Nie wiem też za bardzo jak smakowały, bo zanim zdążyłem spróbować, dzieciaki wszystkie wciągnęły.


Co potrzeba?

  • ok 300g wody

  • 20g świeżych drożdży

  • 1 łyżeczka cukru

  • 500g mąki pszennej

  • 80g oliwy z oliwek

  • zioła/sól do posypania (my uwielbiamy kminek z solą!)


No i co dalej?


Mieszamy mąkę, wodę, cukier, drożdże i oliwę (ale tylko 60g) i wyrabiamy ciasto

Rozgrzewamy piekarnik na 200st C

Z ciasta formujemy kulę i smarujemy pozostałą oliwą z oliwek

Pozostawiamy do wyrośnięcia. W zależności od ciepłoty miejsca może być na dłużej, bądź krócej. Pilnujcie tego we własnym zakresie:)

Jak ciasto wyrośnie wałkujemy je na płasko (1-2cm) i wycinamy paski ok 1-2 cm.

Skręcamy paluchy i posypujemy ulubionymi przyprawami

Ok 15 min w piekarniku i paluchy gotowe!


Najlepiej smakują z sosem, np AIOLI. Po przepis zajrzyj tu.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia