Gratin dauphinois - ziemniaki zwykłe, a jednak bardzo niezwykłe!


Potrawa ta jest klasykiem kuchni francuskiej i tradycyjnie podawana była jako dodatek do rodzinnych, niedzielnych obiadów. Ziemniaki miały być przygotowywane rano, jeszcze przed wyjściem do kościoła, potem cała rodzina miała udawać się na mszę i po powrocie wyciągać z pieca gotowe gratin dauphinois (zwane też pommes de terre à la dauphinois).


Przepisów na tę potrawę jest pewnie tyle co na polski bigos albo żurek. W ramach dodatków mamy mleko, śmietanę albo jedno i drugie. Niektórzy dodają jajka, inni różne zioła - spektrum możliwości jest nieograniczone.


Anthony Bourdain opowiadał kiedyś historię pewnego szefa kuchni, który rekrutując kucharzy zadawał im na koniec jedno pytanie - jaką cebulę należy dodać do tej potrawy. Odpowiedź miała przesądzać o tym, czy kandydat został przyjęty do pracy, a pytanie było podchwytliwe, ponieważ o ile z dodatkami można eksperymentować, to w tym daniu nie ma miejsca na żadną cebulę (przynajmniej w ocenie wspomnianego szefa kuchni).


Nasz przepis bazuje na klasycznej formule opisanej w Larousse Gastronomique.


Czego potrzeba?

  • 500g ziemniaków

  • 300ml mleka

  • Jajko

  • 75g sera Gruyère

  • Trochę masła (do posmarowania naczynia)

  • 1-2 ząbki czosnku

  • Gałka muszkatołowa

No i co dalej?

  1. Ziemniaki kroimy w dość cienkie plasterki (o grubości ok. 2mm) i umieszczamy w misce

  2. Mleko podgrzewamy i do ciepłego dodajemy rozbełtane jajko, 50g startego sera, trochę soli, pieprzu i gałki muszkatołowej

  3. Ziemniaki zalewamy w misce przygotowaną miksturą mleczno-jajeczną.

  4. Żaroodporne naczynie smarujemy masłem i nacieramy czosnkiem. Układamy w nim kolejne warstwy pokrojonych ziemniaków i na koniec zalewamy miksturą mleczno-jajeczną.

  5. Posypujemy startym serem i wkładamy do piekarnika. Mamy teraz dwie opcje - opcja 1 (wersja klasyczna): temperatura ok. 100°C i pieczenie przez ok. 4 godziny, opcja 2 (wersja dla mniej cierpliwych): temperatura ok. 180°C i pieczenie przez ok. 1 godzinę.

  6. Wyciągamy z pieca i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia