Gnocchi e ceci, czyli makaron z ciecierzycą - potrawa zdecydowanie nie dla Francuzów!


Jak poznać Francuza na Sycylii? Istnieje jedna bardzo prosta i niezwykle skuteczna metoda. W pewien sposób jest ona związana z ciecierzycą, która jakiś czas temu przyczyniła się do eksterminacji osadników z tego kraju na włoskiej wyspie, a wszystko przez to, że nie dość dobrze opanowali oni lokalny dialekt. Warto uczyć się języków!



Wszystko wydarzyło się prawie 750 lat temu, kiedy Sycylią władał brat ówczesnego króla Francji. Przeniesione z ojczyzny zwyczaje i sposób traktowania przez niego podwładnych, delikatnie mówiąc niespecjalnie odpowiadały z natury temperamentnym mieszkańcom wyspy, w których z każdym kolejnym dniem wzbierała coraz to większa złość. Potrzebny był już tylko niewielki impuls do tego, aby ich niezadowolenie wybuchło i doprowadziło do nieszczęścia.

Pewnego dnia, przed wieczorną mszą, dwóch francuskich żołnierzy miało nieopodal jednego z kościołów znieważyć zamężną kobietę. Nie wiadomo do końca, na czym to znieważenie polegało - niektórzy twierdzą, że były to jakieś obelgi słowne rzucane pod jej adresem, inni uważają, że mogło dojść nawet do gwałtu. Wszyscy są natomiast zgodni, że kobieta była zamężna, co najwyraźniej z jakiegoś powodu w tej historii jest najważniejsze (dziwne, ponieważ to tak jakby w tamtych czasach podobne zachowanie w stosunku do samotnych kobiet było akceptowalne).


W każdym razie mieszkańcy Sycylii postanowili wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Zaczęli od zamordowania dwóch francuskich żołnierzy, którzy dopuścili się znieważenia wspomnianej kobiety, a następnie zabrali się za likwidację całej reszty ich rodaków. Był tylko jeden kłopot - w cywilnych ubraniach nie tak łatwo było ich odróżnić od rdzennych Sycylijczyków, a nawet podczas rozmowy ich akcent był w większości przypadków ledwie słyszalny. No i co tu zrobić jak się chce mordować Francuzów, ale nie wiadomo, który to Francuz?


Można się oczywiście zacząć zastanawiać, czy takie mordowanie w ogóle ma sens, ale na południu Włoch w tamtych czasach była to z pewnością opcja czysto teoretyczna. Sycylijczycy spontanicznie wymyślili pewien bardzo przebiegły fortel, a z pomocą przyszły im ziarenka ciecierzycy. Według legendy mieli oni pokazywać takie ziarenko ciecierzycy każdej napotkanej osobie i pytać co to jest. Wszyscy bezbłędnie odpowiadali, że to oczywiście ciecierzyca, ale w wymowie tego słowa łatwo było usłyszeć francuski akcent. Jeśli akcent się nie zgadzał, oznaczało to, że znaleziony został kolejny Francuz i chwilę potem było ich już na Sycylii o jednego mniej.


Pokazuje to również, że ciecierzyca popularna była we Włoszech od lat, ma swoją długą tradycję kulinarną i jak się okazuje również pewne znaczenie historyczne. U nas dzisiaj ciecierzyca z makaronem, czyli gnocchi e ceci (przy okazji przypominam, że gnocchi to nie tylko kluski, ale również taki trochę muszelkowaty rodzaj makaronu).


Czego potrzeba?

  • 400g makaronu gnocchi

  • 500g ciecierzycy (my wykorzystaliśmy taką z puszki)

  • 100g boczku

  • Ząbek czosnku

  • 1 marchewka

  • Mały kawałek selera

  • 2 szalotki

  • 300g passaty pomidorowej

  • 100ml białego wina

  • 1 gałązka rozmarynu

No i co dalej?

  1. Posiekaną cebulę wrzucamy na rozgrzaną oliwę i smażymy przez 2-3 minuty

  2. Dodajemy pokrojony boczek oraz ząbek czosnku (w całości) i wszystko razem smażymy jeszcze przez chwilę

  3. Dodajemy startą marchewkę, seler oraz drobno posiekane listki rozmarynu i zostawiamy jeszcze na kilka minut

  4. Dodajemy białe wino i ciecierzycę, doprawiamy solą i pieprzem, zalewamy passatą pomidorową i dusimy wszystko przez ok. 20 minut

  5. Teraz wyciągamy czosnek - można go albo zjeść albo wywalić

  6. Wyciągamy mniej więcej 1/3 ciecierzycy, przekładamy do miseczki i miksujemy na w miarę gładką masę, którą następnie wrzucamy z powrotem na patelnię. Jeśli sos wyjdzie zbyt gęsty można go jeszcze trochę rozcieńczyć wodą.

  7. Do sosu wrzucamy ugotowany makaron, mieszamy, przekładamy na talerze i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia