Gnocchi alla Romana - tajemnicze rzymskie kluski!

Gnocchi alla Romana to bardzo powszechnie spotykane kluski rzymskie, kluski z pewną tajemnicą w tle. To takie gnocchi, nie-gnocchi. Z jednej strony bardzo rzymskie, a z drugiej strony wyjątkowo nierzymskie. Do tego każdy kto trochę poszpera w historii tych klusek dowie się, ile osób można posadzić przy jednym stole. O co w tym wszystkim chodzi?


Gnocchi to bardzo popularne kluski włoskie, które występują w wielu regionalnych odmianach, ale co do zasady wszystkie, przynajmniej w pewnym stopniu, zbliżone są do naszych, polskich kopytek. Wszystkie z wyjątkiem tych jednych, czyli gnocchi alla Romana, które to wyglądają zupełnie inaczej!


Kolejna sprawa jest taka, że z jednej strony są typowo rzymską potrawą, a dwa główne składniki definiujące ich skład to parmezan i masło. Wskazuje to bardziej na korzenie północne, bo w okolicach Wiecznego Miasta przecież typowo powinno wykorzystywać się wyłącznie pecorino i oliwę, a nie parmezan i masło!


I tak Włosi spierali się przez jakiś czas o ich pochodzenie, a kiedyś już nawet prawie doszli do tego, że te kluski są potrawą typową dla Lombardii, a nie Lacjum. Prawie, bowiem wtedy głos zabrał Pellegrino Artusi. Stwierdził, że wprawdzie nikt nie wie skąd w składzie parmezan i masło, ale nie zmienia to faktu, że gnocchi alla Romana to jedna z najbardziej rzymskich wśród wszystkich (najbardziej rzymskich) potraw. Dodam, że tego typu przepychanki są dla Włochów bardzo ważne, ale od tego czasu temat był już pozamiatany i dzisiaj nikt już nie ma tutaj żadnych wątpliwości.


Przy okazji podając swój przepis na gnocchi alla Romana, Pellegrino Artusi bardzo zgrabnie przypomniał starożytną zasadę dotyczącą tego, ilu gości można usadzić przy jednym stole. Zdefiniował ją Marek Terencjusz Warron, czyli powstała mniej więcej za czasów Juliusza Cezara. Brzmiała o tak: „liczba gości przy stole nie powinna być mniejsza niż liczba Gracji, ale też nie powinna być większa od liczby Muz”. No i co - wszystko jasne?


Zapraszamy na gnocchi alla Romana!


Czego potrzeba?

  • 125g semoliny

  • 50g masła

  • 50g Parmezanu

  • 20g sera Pecorino

  • Pół litra mleka

  • 1 żółtko

  • Gałka muszkatołowa

No i co dalej?

  1. W garnku podgrzewamy mleko z mniej więcej 1/3 przygotowanego masła, odrobiną gałki muszkatołowej i solą.

  2. Kiedy się zagotuje dodajemy semolinę i energicznie mieszamy, tak aby nie powstały grudki

  3. Powstałą mieszankę gotujemy przez kilka minut, do czasu aż zgęstnieje, a następnie zdejmujemy z kuchenki

  4. Dodajemy żółtka i mieszamy

  5. Dodajemy parmezan i znowu mieszamy

  6. Powstałą masę przekładamy na arkusz papieru do pieczenia i formujemy z tego rulon (czyli taki w miarę równy wałek)

  7. Pozostawiamy do ostygnięcia i chłodzimy w lodówce przez około 20 minut

  8. Odwijamy ciasto - będzie już miało dość zwartą konsystencję - i kroimy w plastry, które układamy następnie w natłuszczonym naczyniu do zapiekania

  9. Teraz całość polewamy roztopioną resztą masła i posypujemy serem pecorino

  10. Pieczemy przez około 25 minut w temperaturze 200°C

  11. Wyjmujemy z pieca i zajadamy bez opamiętania!