Frittata di asparagi - jajeczna magia na talerzu!


Krzysztof Kolumb znany jest dzięki temu, że jego wyprawy doprowadziły do odkrycia Ameryki oraz że w ich efekcie pierwsi Europejczycy postawili nogę na nowym kontynencie. Mniej znane, ale również dość rozpowszechnione jest pojęcie jajka Kolumba. Obie te rzeczy łączy natomiast jedna dość istotna rzecz - obie są nieprawdziwe! Wyjaśnienie tego zamieszania doprowadzi nas dzisiaj do pysznej frittata di asparagi. Zapraszamy!



Czy Krzysztof Kolumb był pierwszym Europejczykiem, który przeprawił się przez Ocean Atlantycki? Nie. A kto dotarł tam wcześniej? Okazuje się, że ziemie te znane były już ponad czterysta lat wcześniej i regularnie odwiedzane przez Wikingów. Dowodem na to są odnalezione nie tak dawno ślady nordyckich osad w Nowej Fundlandii, choć do tej pory nie wiadomo na pewno, dlaczego nie nastąpiła wówczas kolonizacja tego kontynentu przez ludy północy - podobnie jak miało to miejsce w przypadku Islandii, a potem również Grenlandii.


Swoją drogą historie Wikingów mają wiele ciekawych smaczków, które jakoś tak nie przebijają się zbyt często do ogólnej świadomości i usilnie utrzymywany jest wizerunek nordyckich kolonizatorów jako okrutnych piratów w hełmach z rogami. Tak naprawdę, byli wojownikami, których w pewnym momencie obawiała się cała Europa. Z sukcesem udało im się dostać do Paryża i podbić to miasto (wycofali się dopiero po wypłaceniu olbrzymiego okupu przez Franków), zdobyli Sewillę, a nawet udało im się w pewnym momencie podbić i zająć Pizę. Co ciekawe, niektórzy twierdzą, że nawet nasz Mieszko I był Wikingiem, który podbił ziemie Polan…


Wróćmy jednak do drugiej kwestii, którą mieliśmy poruszyć, czyli do jajka Kolumba. Powszechnie terminu tego używa się do określenia prostego rozwiązania problemu, który wydawał się bardzo skomplikowany. Termin ten ma nawiązywać do sytuacji, kiedy to po powrocie wielkiego odkrywcy zza oceanu, zawistni Hiszpanie mieli się z niego wyśmiewać, mówiąc, że w zasadzie to nie osiągnął on nic wielkiego, bowiem dotarcie do Ameryki było nieuniknione, musiało się w końcu wydarzyć i że gdyby on tam nie dopłynął, to z pewnością kto inny dokonałby tego w niedługim czasie.


Wtedy Kolumb miał poprosić o przyniesienie jajka i poprosić kolejno każdego z krytyków, aby spróbowali postawić je w taki sposób, aby utrzymało się w pozycji pionowej. Wszyscy spróbowali, ale nikomu się nie udało i w tym momencie miał on wziąć to jajko i energicznie postawić je na stole w taki sposób, że z jednej strony lekko stłukła się skorupka. Skonkludował, że oczywiście - wiedząc, że za oceanem jest nieodkryty ląd, każdy może tam dopłynąć, ale nikt przed nim tego nie zrobił, bowiem nikt inny tego nie wiedział i w to nie wierzył.


Być może historia ta miała miejsce naprawdę, ale wiadomo również, że dokładnie takiej samej retoryki i fortelu z jajkiem użył Brunelleschi piętnaście lat wcześniej opowiadając o prostocie konstrukcji wspaniałej kopuły Santa Maria del Fiore we Florencji. Zatem mówiąc o prostym rozwiązaniu skomplikowanego problemu, powinniśmy tak naprawdę mówić o jajku Brunelleschiego, a nie o jajku Kolumba.


My naszych jajek nie wykorzystujemy do żadnych przemyślnych forteli, ale w magiczny sposób zamieniamy je dzisiaj we frittata di asparagi!

Czego potrzeba?


  • 8 jajek

  • Pół pora

  • Pęczek szparagów

  • 150g wędzonego boczku

  • 150g sera Pecorino Romano


No i co dalej?


  1. Jajka trochę ubijamy w misce, przyprawiamy solą oraz pieprzem wedle własnego uznania i upodobań

  2. Przelewamy całość do foremki

  3. Boczek kroimy na paseczki i podsmażamy na patelni

  4. Por kroimy w plasterki o grubości około jednego centymetra, a szparagi na dowolnej wielkości kawałki - według własnej fantazji

  5. Do jajek wrzucamy plasterki pora, kawałki szparagów i boczek

  6. Posypujemy na wierzchu startym serem i wrzucamy do pieca - na około 30-40 minut, temperatura 180°C

  7. Zajadamy bez opamiętania!




kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia