Frittata alla Margherita, czyli klasyczna włoska pizza w wersji śniadaniowej


Inspirowana potrawą Rafaele Esposito, o której niedawno pisaliśmy, ale jednak zupełnie inna w formie i smaku, ponieważ zamiast ciasta, jako bazę wykorzystujemy frittatę. Dla większości z nas jajka są nieodzownym elementem śniadania, wielu dań obiadowych i wypieków. Tak samo jest na Półwyspie Apenińskim, ale niewiele osób wie, że pewnemu włoskiemu jajku los spłatał figla i dzięki temu zamiast skończyć na talerzu dostało ono szansę na zapisanie się w historii. Tak się stało, ponieważ ostatecznie miało ono swój istotny wkład w budowę największej ceglanej kopuły na świecie.


Mniej więcej w czasie, kiedy Polacy walczyli z Zakonem Krzyżackim, trochę bardziej na południe ogłoszono konkurs na projekt kopuły, która miała zwieńczyć budowę spektakularnej jak na tamte czasy katedry Santa Maria del Fiore we Florencji. Kłopot polegał na tym, że wizja była piękna, ale nikt nie potrafił przygotować projektu, który pozwoliłby na jej zrealizowanie.


Początkowo konkurs otwarty był dla włoskich architektów, ale po pewnym czasie zrezygnowano z kryterium pochodzenia i zgłaszali się do niego najwybitniejsi twórcy z całej Europy. Wyzwanie było olbrzymie, ale rozmach tej konstrukcji miał zapewnić zwycięzcy wielką sławę, a co za tym idzie kolejne intratne kontrakty. Problem polegał na tym, że w większości przypadków, przedstawiane projekty były niespecjalnie atrakcyjne, a kopuła miała być budzącą podziw wizytówką miasta.


Ktoś zaproponował, aby na samym środku zbudować masywną, wspierającą kolumnę… z pewnością bardzo by to pomogło, ale nie do końca o to chodziło! Inny inżynier miał pomysł, żeby wykorzystać „gąbczaste” cegły, tak aby zmniejszyć ciężar konstrukcji i zapewnić jej większą stabilność - ten projekt też się jakoś nie przebił i nie zyskał uznania.


Trafił się też pewien konstruktor z dość ekscentrycznym pomysłem. Wymyślił, że można wypełnić katedrę ziemią w taki sposób, aby usypać wewnątrz kopiec, na którym będzie można zbudować kopułę. Projekt zakładał dodatkowo, że ziemia miała być zmieszana z pewną ilością monet, aby łatwiej było się jej później pozbyć. W jaki sposób? Informacja o monetach miała zostać rozpowszechniona w mieście po zakończeniu budowy i dzięki temu zakładano, że szukający ich mieszkańcy bardzo szybko uprzątną ją z wnętrza katedry. No cóż, nie wiadomo dlaczego, ale ten pomysł też się jakoś nie przebił.


Do konkursu zgłosił się też Filippo Brunelleschi, florencki architekt i rzeźbiarz, pionier architektury renesansowej, zafascynowany budowlami wzniesionymi za czasów starożytnego Rzymu. Stwierdził, że kopułę można stworzyć na planie ośmiokąta, ale żeby zapewnić stabilność i trwałość konstrukcji należy zbudować jeszcze jedną, wewnętrzną kopułę. Pomysł zaintrygował sponsorów, którzy poprosili go o przedstawienie wszystkich projektów i obliczeń. Filippo zachował przytomność umysłu, dość sceptycznie podchodząc do pomysłu dzielenia się szczegółami z innymi. W tym miejscu właśnie pojawia się wspomniane na wstępie jajko.


Brunelleschi miał rozdać innym uczestnikom konkursu po jednym jajku i rzucić im wyzwanie - mieli oni znaleźć sposób na to, żeby postawić jajko w pionie. Zapewniał, że jest to możliwe i że rozwiązanie jest banalnie proste. Wszyscy próbowali, głowili się i kombinowali, ale nikomu się nie udało. Wtedy Filippo wziął jedno jajko i postawił je, rozbijając trochę skorupkę.


- Co za głupie wyzwanie i bezsensowne rozwiązanie! Gdybyśmy wiedzieli, że można rozbić skorupkę, to każdy z nas od razu zrobiłby to samo!


- Wiem, wiem, ale też właśnie o to chodzi - miał odpowiedzieć Filippo - dokładnie dlatego nie mogę zdradzić szczegółów mojego pomysłu, ponieważ jeśli to zrobię, każdy będzie umiał zbudować tę kopułę. Pomysł jest mój i chcę, żeby moim pozostał.


Filippo wygrał konkurs i zbudował kopułę, która po prawie 600 latach ciągle jest największą tego typu, ceglaną konstrukcją na świecie.


Czego potrzeba?

  • 6 jajek

  • 300g sera ricotta

  • 50g startego Parmigiano Reggiano

  • 1 kulka sera mozzarella

  • 500g pomidorów

  • Ząbek czosnku

  • Łyżka suszonego oregano

  • Kilka świeżych listków bazylii

No i co dalej?

  1. Ser ricotta umieszczamy na sitku i pozostawiamy na jakiś czas, żeby go trochę odsączyć. Najlepiej zostawić go tak na kilka godzin, ale jeśli nie macie tyle czasu, to przynajmniej na chwilę

  2. Wrzucamy ser ricotta do miski, dodajemy jajka i starty parmezan

  3. Wszystko mieszamy, doprawiamy solą oraz pieprzem i przekładamy do foremki posmarowanej oliwą z oliwek (najlepsza będzie foremki taka jak do tarty)

  4. Wkładamy do pieca na 40 minut (190°C)

  5. W czasie pieczenia przygotowujemy sos. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy na nią ząbek czosnku. Kiedy się zarumieni, zdejmujemy go z patelni i zjadamy (lub wyrzucamy)

  6. Teraz na patelnię wrzucamy pokrojone w kosteczkę pomidory, posypujemy oregano i podgrzewamy tak długo aż powstanie z nich dość gęsty sos o w miarę jednolitej konsystencji (co jakiś czas trzeba zamieszać)

  7. Wyciągamy jajka z pieca, nakładamy na nie sos (tak jak na pizzę), układamy na nim plasterki mozzarelli i wkładamy do pieca jeszcze na 5-10 minut

  8. Po wyciągnięciu z pieca, na frittacie umieszczamy świeżą bazylię i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia