Frittata al forno con ricotta e spinaci - prawdopodobnie najlepsza na świecie


Popeye. Marynarz o dobrym sercu i porywczym charakterze, wielki miłośnik szpinaku. Przyczynił się do poprawy wizerunku tego warzywa wśród dzieci na całym świecie, ale też nieświadomie wprowadzał wszystkich w błąd! Będzie o efekcie placebo, o Franku Figlu, który został Marynarzem Kubusiem, o niemieckim chemiku i francuskich żołnierzach. Wszystko to jako dodatek do dzisiejszej potrawy - zapraszamy na Frittata al forno con ricotta e spinaci!


Dwa lata później, w zupełnie innej części świata, pewien niemiecki naukowiec opublikował wyniki swoich badań, dotyczących składu chemicznego różnych warzyw. Jedno z jego przełomowych odkryć dotyczyło zawartości żelaza w szpinaku. Okazało się bowiem, że pod tym względem szpinak nie ma sobie równych w świecie warzyw i w efekcie w kolejnych latach zaczął zdobywać coraz większą popularność na całym świecie.


Los połączył te dwa wątki mniej więcej pięćdziesiąt lat później - w 1929 roku - kiedy to stworzona została postać marynarza o dobrym sercu, ale bardzo porywczym charakterze, który bardzo często wdawał się w bójki. Bohaterowi komiksów i kreskówek sił dodawać miało spożywanie właśnie szpinaku w dużych ilościach i bazowało to na powszechnej już wtedy wiedzy o wysokiej zawartości żelaza w tym warzywie.


Popeye bardzo szybko zdobył popularność wśród dzieci na wszystkich kontynentach, choć przy okazji dość często modyfikowano jego imię. W Polsce przedstawiony został najmłodszym odbiorcom jako Marynarz Kubuś, a na przykład we Włoszech robił karierę jako Braccio di Ferro, czyli Żelaznoręki. Mało kto wtedy wiedział, że pierwowzorem tej postaci był Franek Figiel, którego jednak amerykańskie marzenie postanowiło pominąć.


Na tym historia by się pewnie skończyła, gdyby nie jeden z pozoru niewielki szkopuł. Otóż wspomniany niemiecki chemik - Erich von Wolf - popełnił jeden dość niefrasobliwy błąd. O ile dokładnie przeprowadził badania składu szpinaku, które wykazały, że zawiera on około 3,5 miligrama żelaza w 100 gramach tego warzywa, to jednak podczas opisywania wyników zapomniał o postawieniu przecinka!


W efekcie tej pomyłki świat uwierzył, że zawartość żelaza w szpinaku jest dziesięciokrotnie większa niż w rzeczywistości. Dzięki temu wydarzyło się na świecie kilka dość pozytywnych rzeczy - wizerunek szpinaku poprawił się trochę w percepcji najmłodszych (przynajmniej na jakiś czas), powstała przesympatyczna postać Popeye vel Marzyciel Kubuś, a Franek Figiel w pewnym sensie stał się nieśmiertelny (choć prawdopodobnie nigdy się o tym nie dowiedział).


Niestety jest pewna grupa ludzi, która na tej pomyłce doznała dość nieoczywistej szkody. Uzasadnione pretensje do pana von Wolfa mogliby bowiem mieć francuscy żołnierze z okresu I wojny światowej. Od zarania dziejów wojsko dodawało sobie kurażu spożywając spore ilości alkoholu i to raczej nie powinno nikogo zaskakiwać. Podobnie było na początku XX wieku, kiedy to francuscy rekruci pochłaniali olbrzymie ilości wina - miało im to dodać nie tylko odwagi, ale też siły i właśnie dlatego… wino było rozcieńczane sokiem ze szpinaku! Gdyby tylko wiedzieli to co my wiemy dzisiaj…


Proponujemy potrawę ze szpinakiem, w idealnym połączeniu z serem ricotta, czyli frittata al forno con ricotta e spinaci.


Czego potrzeba?

  • 5 średnich jaj

  • świeże liście szpinaku (500g)

  • świeży por (200g)

  • ricotta (250g)

  • ser Grana Padano (50g)

  • ser Emmentaler (100g)

No i co dalej?

  1. Świeży por kroimy i smażymy na maśle. Po około 5 minutach dodajemy świeży szpinak i gotujemy pod przykryciem do czasu aż całkiem zmięknie. Następnie całość odcedzamy w sitku, tak aby pozbyć się nadmiaru wody i pozostawiamy do ostygnięcia.

  2. W miseczce lekko ubijamy jajka, dodajemy ricottę, starty ser Grana Padano i Emmentaler. Całość dość dokładnie mieszamy. Dodajemy sól, pieprz i ewentualnie inne przyprawy (co kto lubi).

  3. Szpinak z porem po ostygnięciu kroimy na dość drobne kawałki i dorzucamy do reszty. Jeszcze raz wszystko mieszamy i przekładamy do foremki (średnica ok. 35 cm). Klasyczną foremkę warto posmarować masłem i oprószyć bułką tartą.

  4. Pieczemy w temperaturze 180°C przez ok. 30-40 minut i podajemy zaraz po wyciągnięciu z piekarnika.

  5. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia