Florentin, Warszawa

Szukaliśmy miejsca na spotkanie ze znajomymi - spotkanie przy kolacji i winie w luźnej atmosferze i z dobrym jedzeniem. Kilka osób polecało, więc trafiliśmy do restauracji Florentin. Inspiracją dla niej była dzielnica Tel Awiwu o tej właśnie nazwie - dzielnica tętniąca życiem, z licznymi barami i knajpkami.

Restauracja znajduje się w samym sercu Warszawy, przy ulicy Smolnej, prawie że z widokiem na palmę :) Nasze pierwsze wrażenie? Fajne, nieprzesadzone wnętrze, sporo przestrzeni… ale pusto i trochę zimno. Z temperaturą sobie szybko poradziliśmy, bo bardzo entuzjastyczna obsługa zadziałała coś z klimatyzacją… a poza tym w ofercie jest całkiem przyzwoita karta win, więc z czasem robiło się coraz cieplej:) Dosyć pusto pozostało do końca wieczoru. Nie wiem, może dlatego, że to wtorek, może akurat tak trafiliśmy, a może ludzie przestraszyli się pogody - bo tego dnia na dworze było akurat jakoś pomiędzy -10 a -15… w każdym razie oprócz nas zajęte były jeszcze może 2-3 stoliki.


Florentin specjalizuje się w kuchni współczesnego Izraela, i sięga do tradycji kulinarnych Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Na początek zamówiliśmy zestaw 6 humusów i zestaw 4 labneh - bardzo dobre, ciekawe połączenie różnych smaków, bo każdy humus i labneh był całkiem inny, z innym dodatkiem w roli głównej (dynia, wędzone jalapeno, zielony groszek, soczewica, fasola, orzech, śliwka, suszony pomidor). Na danie główne policzki wołowe, jagnięcina z ciastem kokosowo-pomarańczowym i kalafior w stylu Jafa. I ten kalafior szczególnie ciekawy i nietypowy jako danie główne - przyrządzony z kurkumą, imbirem, salsą pomidorową i puree z gruszki i chrzanu. Porcje odpowiednie - takie, żeby się spokojnie najeść… choć niektórych dania pokonały - po zestawie humusów i labneh nie dało rady:)


W menu można też znaleźć całkiem ciekawą listę koktajli. Nie mieliśmy okazji spróbować, bo postawiliśmy bardziej na wino, ale wyglądają bardzo zachęcająco (np. Spice Route Daiquiri - biały rum, grejpfrut, imbir i sezam albo Kora Mochalla Toddy - podawany na ciepło - whiskey, ziołowy likier i słony karmel).


Ogólnie miejsce fajne, kuchnia smaczna, a obsługa entuzjastyczna. Brakowało trochę ludzi, ale trzymamy kciuki, żeby to się zmieniło!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia