Filini, czyli włoskie, makaronowe nitki


Wiecie, że Anglicy swoją flagę zawdzięczają Włochom? Do tego od ponad dwustu pięćdziesięciu lat korzystają z niej bezprawnie i Włosi planują upomnieć się o finansowe zadośćuczynienie. Będzie dzisiaj też o wężu, który zjada chłopca - o wężu którego pewnie dość często widujecie, choć możecie nawet o tym nie wiedzieć... a historia zacznie się oczywiście od makaronu, tym razem filini.



Makaron nitka. Gdzie indziej jak nie we Włoszech? Nici są dla Włochów prawie tak samo ważne jak dobry makaron. A gdzie są najważniejsze? Oczywiście w mieście, które uznawane jest za światową stolicę mody, czyli w Mediolanie (choć to oczywiście włoski punkt widzenia, ponieważ do tego miana pretenduje też kilka innych miast takich jak Paryż, Nowy Jork czy Londyn). W Mediolanie nici są ważne do tego stopnia, że w dość centralnym punkcie miasta, tuż przed dworcem kolejowym, znajduje się sporych rozmiarów, przykuwająca uwagę, kolorowa rzeźba przedstawiająca igłę z nitką.


Niektórzy twierdzą, że ta rzeźba ma nawiązywać do symbolu miasta czyli biscione. Dość to naciągane, ponieważ biscione to wąż zjadający chłopca, więc potrzeba naprawdę sporo wyobraźni, aby doszukać się powiązania z igłą i nicią. W każdym razie symbol ten miasto odziedziczyło po jednym z najbardziej znanych mediolańskich rodów, czyli Visconti, a węża zjadającego chłopca na pewno już kiedyś widzieliście, ponieważ znajduje się on na przykład w logo marki Alfa Romeo.


Zresztą, co ciekawe, w logo tej marki samochodowej znajduje się jeszcze jeden mediolański symbol, czyli czerwony krzyż na białym tle - flaga tego miasta. Bardzo podobną flagę ma jeszcze inne miasto we Włoszech, ale co ciekawsze, dokładnie tak samo wygląda flaga Anglii. Przypadek? Jasne, że nie. Flaga angielska w prostej linii pochodzi od flagi Mediolanu! A jak do tego doszło?


Najpierw była Genua, której flaga bezpośrednio zainspirowana była flagą Mediolanu. Mniej więcej osiemset lat temu Genua była potężnym państwem-miastem z największą w tamtych czasach flotą statków wojskowych. Kiedy na morzu widziano statki Genui, od razu wiadomo było, że należy zostawić je w spokoju, ponieważ ewentualny atak mógł sprowadzić na lekkomyślnego agresora gniew tego potężnego miasta, które z pewnością w takiej sytuacji zrewanżowałoby się z nawiązką.


W tamtych czasach flota angielska nie miała takiej silnej pozycji i tak dobrej reputacji, a bezpieczna przeprawa statków przez Morze Śródziemne była niezmiernie ważna dla powodzenia licznych w tamtych czasach krucjat. To właśnie wtedy Anglicy wykazali się bardzo pragmatycznym podejściem i podpisali z Genuą umowę o współpracy - uzyskali prawo do korzystania z flagi miasta w zamian za uiszczaną co roku opłatę. Flaga przyjęła się do tego stopnia, że jest flagą Anglii do dnia dzisiejszego.


Ostatnio pojawił się jednak pewien kłopot. W Genui z finansami krucho i w związku z tym zaczęto przeglądać stare umowy. W efekcie różnych rozmów i analiz władze tego miasta zorientowały się, że Londyn ostatnio za korzystanie z flagi nie płaci... ostatnio czyli przez jakieś dwieście pięćdziesiąt lat. Burmistrz Genui odgraża się, że chce ruszyć z procesem windykacyjnym, a Anglicy twierdzą, że prawo do pobierania opłat już dawno wygasło. Co z tego będzie? Jeszcze nie wiadomo, czas pokaże.


In pasta veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia