Fettucine - makaron Alfreda - kochającego męża i bardzo troskliwego ojca


Co jedzą włoskie dzieci, kiedy mają chory żołądek? Co przygotować żonie, kiedy chce karmić dziecko, ale sama nie chce jeść? Czy jest różnica pomiędzy fettuccine i tagliatelle? Będzie też o pewnym Alfredzie, który zmagał się z kaprysami żony, ale nie poddał się i osiągnął sukces. Usiądźcie wygodnie i sami przeczytajcie jaką historię skrywa makaron fettucine.



Fettuccine to makaron, który jest łudząco podobny do tagliatelle - prawie nie do odróżnienia. Teoretycznie jest odrobinę węższy, ale na talerzu ta różnica praktycznie nie ma znaczenia. Często stosowany jest zamiennie, ale skoro tak, to dlaczego jednak mamy dwie nazwy? Dlatego, że Włosi mają silne poczucie przynależności do swoich regionów i ich tradycji kulinarnych. Zatem w Emilia Romania i Marche zjemy tagliatelle, za to bardziej na południu na naszym talerzu znajdzie się raczej fettucine - i to jest główna różnica.


Fettuccine można spotkać w formie gniazd makaronowych lub w jako długi prosty makaron. Tutaj też specjalnie nie ma różnicy, ponieważ po ugotowaniu i wymieszaniu skończymy z dokładnie takim samym makaronem.


Teoretycznie tagliatelle możne zawsze zastąpić fettuccine, ale jest jedno danie, w którym ta prawie niezauważalna różnica ma olbrzymie znaczenie. Chodzi oczywiście o nieśmiertelny klasyk kuchni włoskiej, czyli Fettucine Alfredo. Nawet jeżeli ktoś przygotuje tę potrawę z makaronem tagliatelle, to i tak będzie się nazywało Fettucine Alfredo, bo tak być musi i tyle!


Z kolei samo Fettuccine Alfredo ma oczywiście swoją legendę, tak jak prawie każde znane włoskie danie. Pamiętacie co dostawaliście w dzieciństwie od rodziców, kiedy mieliście problemy z żołądkiem? Ziemniaki z masłem? Suchy chleb? A może jakiś kleik? Ja dostawałem jedną z tych trzech rzeczy, przy czym o ile dwie pierwsze były całkiem w porządku, to kleik był dla mnie horrorem nie do przejścia. A co w takich sytuacjach jedzą włoskie dzieci? Chyba nikt nie ma wątpliwości - wiadomo, że makaron!!! A skąd ten pomysł? W jakiej formie? Zacznijmy od początku.


Jest rok 1908. Alfredo di Lelio pracuje w rzymskiej restauracji, należącej do jego matki Angeliny. Na świat przychodzi mały Alfredo (a właściwie to mały Armando) i pojawia się pewien nietrywialny kłopot, ponieważ młoda matka całkowicie traci apetyt. Nie chce nic jeść, a wiadomo jak jest - kiedy matka nie je, to i dziecko trudno nakarmić, a kiedy dziecko głodne, to cały czas płacze i w domu problemy!


Alfredo dwoi się i troi, przygotowuje różne potrawy, ale bez sukcesu, ponieważ piękna Ines ciągle nie chce niczego jeść. Wszystko zmienia się pewnego wspaniałego dnia, kiedy to Alfredo przygotowuje danie, które nazywa fettucine al triplo burro. Euforia i sukces! Ines zajada makaron ze smakiem i wszystko wraca do normy, a potrawa nazwana później Fettucine Alfredo lub Fettuccine all'Alfredo na stałe trafia do menu restauracji przy Piazza Rossa w Rzymie i stopniowo zaczyna zdobywać światową sławę.


Za sprawą fenomenalnej i niezwykle prostej potrawy Alfredo przekonuje do siebie wymagających klientów i ostatecznie zakłada swoją własną restaurację. Wszystko zaczęło się od kaprysów żony i z pewnością, kiedy ten młody człowiek próbował zachęcić ją do jedzenia, nie miał pojęcia dokąd go to zaprowadzi.


Dokładnie tak samo było wiele lat później w przypadku pewnego amerykańskiego wizjonera, który zapisując się na lekcje kaligrafii nie mógł spodziewać się, że da to początek gigantycznej firmie sadowniczej. To temat na inną historię, ale wie ktoś może o co chodzi?


In pasta veritas.



kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia