Cztery Strony Świata, Drezdenko (lubuskie) - najfajniejsza restauracja w okolicy

Aktualizacja: 17 kwi 2019


Drezdenko to spokojne, małe miasteczko położone na skraju Puszczy Noteckiej. W okolicy mnóstwo jest miejsc, gdzie wśród lasów i jezior można się zaszyć i trochę odpocząć od codziennego zgiełku. A czy można tu gdzieś dobrze zjeść? Odwiedziliśmy mnóstwo lokalnych knajpek i Cztery Strony Świata w Drezdenku zdecydowanie się wyróżniają. Jest tu niedaleko jeszcze kilka pałacyków z dobrymi restauracjami, ale te jakoś do tej pory nie dopasowały się do naszych oczekiwań podczas luźnego wypadu na wieś.



Atmosfera w Czterech Porach Roku jest przyjazna i niezobowiązująca. W sobotę wieczorem w zasadzie wszystkie stoliki były zajęte, a na sali unosił się gwar dość głośnych rozmów, przeplatanych wybuchami śmiechu - bardzo dobre i obiecujące pierwsze wrażenie. Menu zaskoczyło... różnorodnością. Znaleźliśmy w nim polski rosół i japoński ramen, żurek i azjatycką zupę z mleczkiem kokosowym. Dalej były włoskie pizze, kuchnia orientalną ze smażonym makaronem ryżowym, amerykańskie hamburgery i schabowy z kością. Byliśmy sceptyczni.



Skąd pomysł na taką różnorodność w karcie? Właściciele podobno uwielbiają podróże w różne zakątki świata i właśnie z takich wyjazdów przywożą inspiracje kulinarne (dla mnie bomba, zwłaszcza że taka koncepcja jest mi bardzo bliska). Z drugiej strony w Drezdenku nie ma wyboru restauracji włoskich,

japońskich, wietnamskich i amerykańskich, więc zebranie wszystkiego pod jednym dachem może mieć sens. Ja osobiście bym się pewnie nie odważył na taki model, ale widać że dobrze zdaje tu egzamin.


Same potrawy przygotowywane są z fantazją i dbałością o szczegóły (a

pizza wypiekana jest tak, jak należy - w piecu opalanym drewnem, którego zapach delikatnie i przyjemnie unosi się w powietrzu). Wszystko jest pięknie podane - ze starannością i wyobraźnią, a obsługa jest bardzo przyjazna i pozytywnie nastawiona. Widać, że cała załoga lubi swoją pracę, a to bardzo ważne, ponieważ zawsze pozytywnie przekłada się na wrażenia gości.

Na koniec jeszcze taki mały psikus. Zamówiłem ramen i stek z polędwicy wołowej. Zjadłem zupę, która okazała się dość treściwa i zacząłem mieć wątpliwości czy przypadkiem nie przesadziłem trochę z wyborem dania głównego. No ale trudno - na dobry stek zawsze znajdzie się miejsce. Kiedy jednak znalazł się już na talerzu przede mną, zacząłem go

oglądać z każdej strony, ale jakoś tak na pierwszy rzut oka bardziej przypominał wieprzowinę. Okazało się, że w kuchni zaszło jakieś nieporozumienie i zamiast steku wołowego dostałem polędwicę wieprzową - chwilę później pojawiła się pani z obsługi, wyjaśniła sytuację i przeprosiła za pomyłkę. Ja w normalnych okolicznościach pewnie byłbym zawiedzony, ale wyszło idealnie.


Na deser nie starczyło nam miejsca - postanowiliśmy, że odwiedzimy tę restaurację jeszcze raz następnego dnia i wtedy spróbujemy. Wróciliśmy - no ale znowu skończyło się tak samo - zjedliśmy dużo i wymiękliśmy przed deserem. Trudno, następnym razem.


Jeśli wiatr przywieje Was w te okolice i będziecie szukać miejsca na posiłek - odwiedźcie Cztery Strony Świata - naprawdę warto!









kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia