Crostata di ricotta, ciasto inspirowane przepisem renesansowego mistrza


Na świecie Anthony Bourdain i Gordon Ramsay, a w Polsce Michel Moran i Modest Amaro (a tak naprawdę to Wojciech Basiura). Wybitni szefowie kuchni często stają się osobami publicznymi i celebrytami, są podziwiani przez miliony. Jak myślicie, to znak naszych czasów, czy było tak zawsze?


To miało być dzieło spektakularne i imponujące pod wieloma względami, miało przejść do historii i przez wieki zapewniać sławę swojemu sponsorowi Ludovico Sforzy - wielkiemu władcy Mediolanu, który przez współczesnych nazywany był Maurem. Pomnik miał przedstawiać odlanego z brązu konia i imponować swoją wielkością, bowiem nikomu przedtem nie udało się stworzył tak monumentalnego posągu zwierzęcia.


Projekt zakładał, że ta gigantyczna rzeźba zostanie wykonana z niespotykaną finezją, a ludzie którzy będą ją podziwiać doświadczą ekstazy porównywalnej z tą, którą przeżywają goście odwiedzający Wenecję, widząc górujące nad placem świętego Marka, pochodzące ze starożytności i uchwycone w ruchu Rumaki Lizypa. Kto mógł być na tyle szalony, aby podjąć się tego wyzwania? Nie kto inny jak tylko sam mistrz - Leonardo da Vinci!


Na koniu miał zasiadać Francesco Sforza, ojciec Maura. W odróżnieniu od swojego syna był on bardzo popularnym władcą, dzięki któremu Mediolan rozwinął się jako ośrodek naukowy i kulturalny, a jego mieszkańcy stawali się coraz bardziej zamożni. Prowadził on zręczną politykę dyplomatyczną, nawiązywał trwałe sojusze i zapewniał miastu relatywny spokój. Był on również człowiekiem, który lubował się w wystawnych biesiadach, wyszukanym jedzeniu i najlepszym winie. Całonocne przyjęcia nie należały do rzadkości, a ich przepych miał być świadectwem dobrobytu i statusu osoby je organizującej. Wykształcił się w tamtym czasie nawet zwyczaj prezentowania gościom dań, które nie były przeznaczone do jedzenia, za to pokryte złotem, srebrem i drogimi kamieniami.



W każdym razie władca, który chciał zaimponować innym organizowanymi przez siebie biesiadami musiał zatrudniać najlepszego z najlepszych szefów kuchni. Francesco Sforza ściągnął na swój dwór Martino da Como, który obecnie uznawany jest za pierwszego w historii kucharza celebrytę. Zdobycie sławy w tamtych czasach było zdecydowanie trudniejsze niż w dobie środków masowego przekazu i mediów społecznościowych, a o Maestro Martino, zwanym również Księciem Kucharzy, mówiło się nie tylko we Włoszech, ale prawie w całej Europie!


To on miał przeprowadzić sztukę kulinarną ze średniowiecza do renesansu, zaszczepiając w niej finezję i polot. Jest autorem książki Libro de Arte Coquinaria (Księga o Sztuce Gotowania), w której po raz pierwszy znalazł się przepis na crostatę, będącą inspiracją dla wszystkich powszechnych we współczesnej Europie pochodnych tego ciasta.


W dzisiejszych czasach kucharze-celebryci sami decydują o tym gdzie chcą pracować i prowadzą raczej dostatnie życie. Sześćset lat temu sytuacja wyglądała trochę inaczej - o ile Maestro Martino na brak pieniędzy nie mógł narzekać, to swobodnego życia już prowadzić nie mógł. Francesco Sforza tak bardzo uzależnił się od jego kuchni, że każdy wyjazd nadwornego kucharza poza miasto wymagał pisemnej zgody władcy. Do dzisiaj zachowały się dokumenty, które przypominają coś w rodzaju przepustki i definiują dokładnie, kiedy mistrz mógł opuścić Mediolan i kiedy musiał on do niego powrócić. Dodatkowo na czas wyjazdu miał on otrzymywać coś w rodzaju listu polecającego, w którym zapisane było, że ktokolwiek spowoduje opóźnienie w powrocie Mistrza do Mediolanu, będzie musiał liczyć się z gniewem samego władcy i adekwatnymi konsekwencjami. Nigdy się nie spóźniał - zawsze wracał na czas!


Na koniec dodam, że posąg z brązu autorstwa Leonardo da Vinci, od którego zaczęła się dzisiejsza historia, nigdy nie powstał. Sentyment polityczny uległ dość istotnej zmianie i zamówiony do jego stworzenia brąz okazał się bardziej potrzebny do odlania dział oblężniczych. Tak czy inaczej, zapraszamy dzisiaj na crostata di ricotta!


Czego potrzeba?

  • 450 g sera ricotta

  • 120 ml śmietany 36%

  • 175 g mąki

  • 2 jajka

  • 2 żółtka

  • 125 g cukru pudru

  • Starta skórka z 4 pomarańczy

  • 125 g masła

  • 50 g gorzkiej czekolady

No i co dalej?

  1. Ugniatamy ciasto z mąki, 50 g cukru pudru, 1 żółtka, masła i skórki z 2 pomarańczy. Ciasto zawijamy w folię i odstawiamy na ok. 30 minut do lodówki

  2. W tym czasie przygotowujemy serowe nadzienie. W misce łączymy ser ricotta, śmietanę, jajka, 1 żółtko, resztę cukru pudru i skórkę z dwóch pomarańczy. Wszystko dokładnie mieszamy

  3. Wyjmujemy ciasto z lodówki i wałkujemy. Wykładamy nim spód i boki foremki do tarty, nakładamy na to masę serową, posypujemy pokrojoną na drobne kawałki czekoladą i przykrywamy resztą ciasta

  4. Wkładamy do piekarnika na ok. 30 minut (190°C), a po ostygnięciu zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia