Crème brûlée - symbol absolutnego zepsucia elit francuskich z XVII wieku


W czasach Króla Słońce Wersal miał dosłownie ociekać przepychem, zachwycać i onieśmielać, miał być świadectwem potęgi Francji oraz bogactwa i wielkości Ludwika XIV. Pałac to jednak nie tylko budynki, ale też mieszkańcy, goście i oczywiście nieodłączne, wystawne przyjęcia, na których nadworni szefowie kuchni prześcigali się w przygotowywaniu wyszukanych potraw. To właśnie tam crème brûlée miał zostać przygotowany po raz pierwszy i rozpocząć zdobywanie światowej sławy.



Wśród biedniejszych mieszkańców Francji Wersal budził odrazę i był symbolem całkowitego oderwania ówczesnych elit od otaczającej ich rzeczywistości. Legenda głosi, że pewnego dnia ludzie manifestujący przed pałacem mieli dowiedzieć się od jednej z królowych, że jeśli brakuje im chleba, to powinni zaspokajać głód ciastkami. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka rada nie była specjalnie pomocna i dodatkowo podburzyła tylko demonstrujących, a podobne zachowania rodziny królewskiej i elit doprowadziły ostatecznie do tego, że poleciały głowy (ale nie tak w przenośni, tylko dosłownie!).


Swoją drogą o ile bardzo dużo uwagi i środków poświęcono na to, żeby Wersal zapierał dech w piersiach, to nie zadbano o jeden bardzo prozaiczny, ale niezmiernie istotny szczegół - o pomysł na usuwanie nieczystości! Otóż wszyscy mieszkańcy i goście pałacu załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne na specjalnych krzesłach z otworem, a następnie służba miała wynosić nieczystości do latryn, z których spływały one do specjalnych dołów kloacznych, które to opróżniane były tylko raz na jakiś czas. W praktyce nierzadko zdarzało się, że zamiast za każdym razem wędrować z pełnym nocnikiem do latryn oddalonych jednak kawałek od samego pałacu, opróżniano je wylewając zawartość przez okno lub też pod pobliskie drzewa i krzaczki. W efekcie w okolicy pięknego pałacu permanentnie unosił się niewyobrażalny, trudny do zniesienia fetor!


W taki sposób wybudowany został najwspanialszy pałac we Francji i oczywiste wydaje się, na co położone zostały akcenty podczas jego projektowania. Dla kontrastu, mniej więcej dwa tysiące lat wcześniej powstawał starożytny Rzym. Projekt najwspanialszego w tamtych czasach miasta, również pełnego niewyobrażalnego przepychu, zakładał powstanie bardzo rozbudowanego systemu wodno-kanalizacyjnego. Pierwszy kanał ściekowy (Cloaca Maxima) powstał około sześciuset lat przed naszą erą i przez kolejne stulecia był sukcesywnie rozbudowywany. Mniej więcej dwa tysiące lat temu, Rzym zaopatrywany był w bieżącą wodę za pomocą systemu jedenastu akweduktów. Dostarczana była ona do licznych łaźni miejskich, publicznych toalet, pałaców i prywatnych domów, a następnie wraz z zanieczyszczeniami trafiała do systemu ścieków (w dużej mierze podziemnych) i ostatecznie do Tybru.


Potem niestety antyczna cywilizacja upadła i na bardzo długie setki lat ludzie musieli zapomnieć o bieżącej wodzie i kanalizacji, ale ostatecznie, całkiem niedawno, przypomniało się nam o tych luksusach - jak to się mówi - lepiej późno niż później!


Wracając do historii crème brûlée to tak naprawdę nie wiadomo do końca, czy podawana przez Francuzów oficjalna wersja historii powstania tego deseru jest prawdziwa. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, nie ma tu zgody i na przykład Brytyjczycy są przekonani, że deser ten pochodzi z Cambridge, a Hiszpanie twierdzą, że po raz pierwszy przyrządzony został w bardziej południowych regionach Europy. Za wersją francuską przemawia jednak fakt, że pierwszy udokumentowany przepis na crème brûlée pojawił się w książce nadwornego szefa kuchni z Wersalu.


Czego potrzeba?

  • 400 ml śmietanki kremówki 36%

  • 6 żółtek

  • 70g cukru (najlepiej drobnego, ale nie cukru pudru) + kilka łyżek do posypania deseru

  • Laska wanilii

  • Palnik (taki specjalny do karmelizowania cukru na deserach)

No i co dalej?

  1. Śmietankę podgrzewamy z cukrem i nasionkami wanilii. Po zagotowaniu odstawiamy na chwilę do ostygnięcia

  2. W miseczce lekko miksujemy żółtka i powoli dolewamy śmietanę z cukrem i wanilią, cały czas mieszając

  3. Rozlewamy powstałą masę do miseczek i pieczemy w temperaturze 100 st. C przez około 50 minut

  4. Schładzamy przez kilka godzin w lodówce (najlepiej zostawić na całą noc)

  5. Posypujemy desery cukrem - tak, żeby na ich powierzchni utworzyć w miarę równomierną jego warstwę

  6. Opalamy cukier palnikiem - tak, żeby się rozpuścił i zarumienił (ale ostrożnie, bo bardzo łatwo przedobrzyć i cukier spalić). Po ostygnięciu, powstały karmel utworzy charakterystyczną skorupkę

  7. Dekorujemy wedle uznania i zajadamy bez opamiętania!




kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia