Conchiglie broccoli e salsiccia - pyszny makaron, tak po prostu!


Przedstawiamy starożytny sposób na to jak pić do woli, ale tak żeby się nie upić i zawsze zachować fason - sposób, który pochodzi sprzed ponad dwóch tysięcy lat, ale idealnie sprawdzi się nawet w dzisiejszych czasach na weselu, imprezie sylwestrowej i na wyjeździe wakacyjnym. Jako przystawka do dzisiejszej historii posłuży nam tym razem conchiglie broccoli e salsiccia, czyli makaron z brokułem i kiełbasą.



Brokuły prawdopodobnie pochodzą z Cypru, a rozpowszechniły się szeroko już w starożytnym świecie, przez wzgląd na relatywną łatwość uprawy oraz walory smakowe i zdrowotne.


Według legendy warzywa te miały w starożytnym świecie pewnego wielkiego wielbiciela, Druzusa Młodszego. Mężczyzna ten lubił je do tego stopnia, że w pewnym momencie postanowił wyeliminować z diety wszystko inne i od tego momentu odżywiał się wyłącznie brokułami. Trwało to mniej więcej przez miesiąc, kiedy to zainterweniował jego zatroskany ojciec, który zorientował się, że mocz syna nabrał bladozielonego koloru i zaczął okropnie śmierdzieć.


Tatą Drezusa był cesarz Tyberiusz, człowiek, który raczej nie tolerował sprzeciwu i w związku z tym młody mężczyzna natychmiast posłuchał jego nakazu i zaprzestał jedzenia brokułów. Niestety, po odstawieniu tych warzyw mocz Drezusa nie zmienił koloru, śmierdział tak jak wcześniej, a chłopak niedługo później udał się w podróż do zaświatów (tak jak to zwykle bywa - z biletem w jedną stronę).


Szybko jednak okazało się, że ze śmiercią Drezusa brokuły nie miały nic wspólnego, za to nieco więcej wiedzy w tym temacie posiadała jego piękna żona Liwia - okazało się, że bladozielony, śmierdzący mocz był efektem działania trucizny, którą podawała mu właśnie wybranka jego serca (bo to zła kobieta była!).


Jak zawsze, legenda ta ma pewne słabe punkty. Niektórzy na przykład twierdzą, że Druzus wcale nie jadł brokułów, ponieważ tak naprawę ich nie znosił. To jest jednak kwestia dyskusyjna i trudno ją dzisiaj jednoznacznie rozstrzygnąć, za to mnie bardziej zastanawia w jaki sposób cesarz Rzymski zorientował się, że mocz jego dorosłego syna był bladozielony i śmierdzący!


W każdym razie brokuł to rodzaj kapusty, a ta z kolei powiązana jest z pewnym starożytnym sposobem na to jak pić do woli, ale w taki sposób, żeby się nie upić. Przed wieczornym przyjęciem należy się odpowiednio przygotować, bowiem wskazane jest, aby w ciągu dnia zjeść jak najwięcej kapusty z octem winnym - tyle ile dacie radę i jeszcze odrobinę więcej. Następnie, tuż przed rozpoczęciem imprezy trzeba jeszcze schrupać pięć świeżych liści kapusty i z takim podkładem można potem pić do woli. Sposób ten opisany został przez Katona Starszego w dziele „O gospodarstwie wiejskim” - ja nie jestem pewien, czy jest skuteczny, ale widać wyraźnie, że minęło ponad dwa tysiące lat, a ludzie cały czas mają te same problemy.


Zapraszamy dzisiaj na makaron z brokułami i kiełbasą!


Czego potrzeba?

  • 300g makaronu conchiglie (ale spokojnie można go zastąpić innym)

  • 1 brokuł

  • 250g świeżej kiełbasy

  • Ząbek czosnku

  • Butelka białego wina (100ml do potrawy, reszta do wypicia)

  • Gałązka świeżego rozmarynu

  • 2 gałązki świeżego tymianku

No i co dalej?

  1. Do garnka nalewamy odrobinę wody (tak na 2 cm), podgrzewamy i wrzucamy do niego pokrojony na dość małe kawałki brokuł. Przykrywamy garnek pokrywką i gotujemy przez ok. 7-8 minut (nie może nam się rozgotować!)

  2. Na patelni podgrzewamy oliwę i wrzucamy na nią obrany ząbek czosnku. Po kilku minutach czosnek zjadamy (albo wyrzucamy - jak kto woli!)

  3. Teraz na patelnię wrzucamy pokrojoną w dość drobne kawałki kiełbasę oraz posiekane listki tymianku i rozmarynu

  4. Podsmażamy przez chwilę i zalewamy białym winem. Dusimy przez kilka minut (bez przykrycia) i dorzucamy odcedzone brokuły. Dusimy jeszcze przez kilka minut, przyprawiamy solą oraz pieprzem i wrzucamy ugotowany makaron (tylko nie można pozwolić na to, żeby brokuł się rozgotował, bo to zbrodnia niewybaczalna - za takie rzeczy już nie jeden smażył się w piekle!)

  5. Mieszamy, przekładamy na talerze i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia