Cinghiale in umido, czyli mięso dzika duszone w winie z dodatkiem rozmarynu

Wielu rzeczy możemy się nauczyć od Włochów. Jedną z nich jest podejście do życia i do świętowania - mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego potrafią być szczęśliwi w momentach, kiedy mogło by się wydawać, że nie mają ku temu żadnego powodu, a na dodatek zawsze znajdą jakiś pretekst do świętowania. Czy takim pretekstem może być na przykład fakt istnienia dzików? Oczywiście, że może! A czy warto w ogóle coś takiego świętować? Pewnie, że warto i wcale nie przeszkadza to w równoczesnym snuciu planów eksterminacji tych zwierząt w odwecie za zniszczone winnice!



Dziki powszechnie występują w toskańskich lasach i są bardzo popularne w lokalnej kuchni. Mieszkańcy tego regionu kochają ich mięso i podobnie jak wszyscy Włosi uwielbiają celebrować, niezależnie od okoliczności. Co może wyjść z takiego połączenia? Tylko jedno - coroczne święto dzika, czyli Sagra del Cinghiale (zresztą festyny na cześć dzika organizowane są również w innych regionach, takich jak na przykład Lacjum i Piemont).


W Toskanii, w mieście Suvereto, święto dzika odbywa się w grudniu - nieprzerwanie od około pięćdziesięciu lat. Impreza trwa zawsze przez około dwa tygodnie, podczas których lokalni artyści prezentują swoją twórczość, można spróbować regionalnych produktów spożywczych, wina i oliwy, a także wziąć udział w organizowanych koncertach z włoską muzyką na żywo. Oczywiście głównym bohaterem imprezy jest dzik i dziczyzna, której można spróbować pod wieloma postaciami - zaczynając od różnego rodzaju wędlin, przez popularne pappardelle col cinghiale, cinghiale in umido, czy cinghiale al paiolo (tego ostatniego nie mieliśmy jeszcze okazji nigdy spróbować - jest to gotowana głowa dzika, z której najbardziej smakowitym kąskiem są podobno policzki).


Podczas festiwalu można też zobaczyć wielu przebierańców w strojach nawiązujących do tradycji średniowiecznych, którzy pokazują przyjezdnym jak wyglądało życie w tym rejonie setki lat temu. Takie święto nie może się oczywiście obejść bez specjalnej, tematycznej parady, która jest tu tradycyjnie organizowana, choć ma zdecydowanie inny charakter niż te najbardziej popularne, karnawałowe imprezy uliczne. Zamiast skąpych strojów, masek i gorących rytmów są… zwierzęta hodowlane. Świętu towarzyszy głośna muzyka, a cała impreza kończy się widowiskowym rzucaniem flag przez mieszkańców miasteczka. O co chodzi z tym rzucaniem flag? Polecam obejrzeć film "Pod słońcem Toskanii", a wszystko od razu stanie się jasne.


Włosi naprawdę potrafią się bawić i świętować. Każda forma jest dobra, a pretekst jakiś jest zawsze, ponieważ nawet jeśli nie ma specjalnie żadnej okazji, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją wymyślić.


Zapraszamy dzisiaj na cinghiale in umido, czyli mięso dzika duszone w winie z dodatkiem rozmarynu.


Czego potrzeba?

  • 1 kg mięsa z dzika

  • 150 ml białego wina

  • 150 ml czerwonego wina

  • 2 gałązki rozmarynu

  • 2 ząbki czosnku

  • 400g passaty pomidorowej

  • 1 jabłko

  • 1 ostra papryczka

No i co dalej?

  1. Mięso kroimy w kostkę i obsmażamy na oliwie z oliwek - na dość sporym ogniu, przez około 15-20 minut

  2. Po tym czasie dodajemy rozmaryn, pokrojony czosnek, pokrojoną papryczkę oraz obrane, pokrojone w drobną kosteczkę jabłko. Teraz też przyprawiamy solą - wedle indywidualnych upodobań

  3. Wszystko zalewamy winem i gotujemy przez kolejne ok. 10-15 minut - do czasu aż wino zredukuje się o mniej więcej połowę

  4. Dodajemy passatę pomidorową i na wolnym ogniu gotujemy jeszcze przez około 2 godziny

  5. Nakładamy na talerze i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia