Cassablanca, Warszawa

Casablancę poleciła mi przyjaciółka, która spędziła tam kiedyś miłe przedpołudnie przy służbowym laptopie. Zaczęła od śniadania, potem przyszedł czas na lunch. W przytulnym lokalu na Mokotowie wykonała zaplanowaną pracę i przy tym dobrze się najadła.



Po takiej rekomendacji trudno było tego nie sprawdzić. Umówiłam się tam w porze

śniadaniowej z przyszłą panną młodą. Długo błądziłam zanim tam trafiłam. Miejsce można łatwo pominąć, jest słabo oznakowane. Nawet taksówkarz nie był w stanie mi pomóc, a okoliczni przechodnie w ogóle nie wiedzieli o czym mówię (SERIO!). Telefon niemal rozładowany, ale udało mi się potwierdzić, że TAK - Casablanca istnieje, TAK - na osiedlu Biały Kamień na warszawskim Mokotowie.


Dla błądzących - Casablancę znajdziecie na samym końcu ulicy Biały Kamień, po lewej stronie. Wejście od ulicy, bądź na tyłach budynku (tego dnia frontowe wejście było zamknięte (???).


Lokal spory, przestronny, a przy tym przytulny i klimatyczny. Świetnie sprawdzi się zarówno na małe tete-a-tete, ale też imprezkę urodzinową. Menu mają zacne i na

pewno zajrzę tu na randkę z mężem któregoś wieczoru, bo każdy z nas znajdzie coś dla siebie, a menu zachęca do głębszej eksploracji oferowanych smaków.


Co do menu śniadaniowego byłyśmy zgodne. Obie wybrałyśmy Cibir. A to przez to, że kochamy hummus, a w menu śniadaniowym tylko Cibir to w zestawie zawierał. Oprócz tego było jajko sadzone, jogurt ziołowy, prażony bakłażan, suszone pomidory i grzanka. Było pysznie, co tu dużo mówić!


Śniadania podają tu w ciagu tygodnia między 10:00-12:00 i w niedzielę 10:00-13:00 (a w kwietniu w niedziele oferują angielski bufet śniadaniowy). Co z sobotami? Nie wiem, nie spytałam, ale na stronie nie ma o nich wzmianki.


Na ich stronie www można wyczytać, że na parterze restauracji znajduje się sklep Casablanca Wine & Deli, gdzie sprzedawane są domowe przekąski, chleb na 100% naturalnym zakwasie, wypiekany na miejscu, a także specjalnie dobrane wina. Dla zmotoryzowanych gości czekają specjalne miejsca parkingowe.


kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia