Casarecce al pesto genovese - nie da się łatwiej i smaczniej!


A mi to lotto, czyli o tym co wspólnego ma pesto genovese z popularną loterią oraz o casarecce al pesto genovese i jedynej rzeczy, której trzeba unikać, aby nie zepsuć tej prostej potrawy. Zapraszamy!


Co ma wspólnego popularna loteria lotto z liguryjskim skarbem kulinarnym jakim jest pesto genovese? Rodowód - tylko tyle i aż tyle. Oba pochodzą ze stolicy Ligurii, choć powstały trochę w innym czasie i o ile Krzysztof Kolumb być może miał już okazję spróbować pysznego pesto, to swojego szczęścia na loterii lotto raczej nie mógł spróbować.


Zacznijmy jednak od początku. Pierwsza formalnie opisana loteria na terenie współczesnej Italii zorganizowana została w Republice Ambrozjańskiej. Mało kto o niej słyszał, ale też nie ma się tu specjalnie czemu dziwić. Została ona utworzona w Mediolanie po śmierci księcia Filipa Marii Viscontiego mniej więcej w połowie XV wieku. W kontraście do wcześniejszych rządów jednego tyrana, zapowiedziano, że za sprawowanie władzy będzie teraz odpowiedzialna specjalna rada kapitanów, w skład której mieli wchodzić przedstawiciele najważniejszych rodów miasta. Taki model pewnie miał nawet całkiem niezle szanse przyjąć się na dobre i na długo zagościć w stolicy Lombardii, ale popełniono pewien bardzo poważny błąd...


Otóż polegał on na tym, że zaraz po przewrocie ogłoszono zniesienie podatków w mieście, jako instytucji, która utożsamiana była z poprzednimi autorytarnymi i brutalnymi rządami. Przez jakiś czas wszystko było jeszcze całkiem w porządku - do czasu aż z miejskiej kasy nie wyparowały wszystkie zapasy finansowe, a zbiegło się to z momentem, w którym środki pieniężne niezbędne były do odparcia ataków ze strony wrogo nastawionej Wenecji. Przypadek? Na pewno nie, ale nie zmieniało to faktu, że trzeba było coś szybko zaradzić.


Aby zebrać niezbędne środki urządzono wśród mieszkańców wielką loterię. Niestety okazało się bardzo szybko, że to nie wystarczy i że nie da się rządzić bez stałych wpływów do kasy. W efekcie Republika Ambrozjańska przestała istnieć po mniej więcej dwóch latach od jej utworzenia i prawdopodobnie dlatego mało kto o niej słyszał.


Loteria, którą znamy do dzisiaj jako lotto utworzona została jednak nie w Republice Ambrozjańskiej, a kilkadziesiąt lat później i w zupełnie innym włoskim mieście. To właśnie w Genui mieszkańcy mieli raz na pół roku obstawiać jaki będzie skład Wielkiej Rady, do której pięciu członków wybierano losowo spośród stu kandydatów. Tego typu zakłady stawały się coraz bardziej popularne i mieszkańcy nie chcieli czekać kolejnych sześciu miesięcy do kolejnej okazji. To właśnie wtedy zastąpiono nazwiska kandydatów do Wielkiej Rady liczbami i powstało pierwsze na świecie formalne lotto.


Nawet jeśli krytycy znajdują spore historyczne luki w tej teorii o genezie lotto, to i tak nie zmienia to faktu, że tego typu loterie pochodzą z Genui, a ich początku można się doszukać już gdzieś w XVI wieku. Co do tych dwóch rzeczy wszyscy są zgodni.


Zataczając trochę koło, zapraszamy na casarecce al pesto genovese!


Czego potrzeba?

  • 300 g makaronu casarecce

  • 25 g świeżych liści bazylii

  • 30 g Parmigiano Reggiano

  • 20 g Pecorino

  • 1/2 ząbka czosnku

  • 7 g orzeszków pinii

  • 50 ml oliwy

No i co dalej?

  1. Do moździerza wrzucamy obrany ząbek czosnku i ugniatamy

  2. Dodajemy liście bazylii, rozcieramy, potem orzeszki pinii i ponownie to samo

  3. Dodajemy starty ser, oliwę i kolejny raz ucieramy wszystko w moździerzu, aby uzyskać w miarę jednolitą masę

  4. Przekładamy pesto na patelnię i dodajemy makaron ugotowany na al dente. UWAGA: nie podgrzewamy pesto na żadnym etapie przygotowania - to jest jedyna rzecz, która może popsuć smak tej potrawy!

  5. Dokładnie mieszamy, przekładamy na talerze i zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia